Odwiedzin: 4210 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

Karat (piesek)


Misia (suczka)


Freddie Krüger (piesek)


KOREK (piesek)


ARGO (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110

82011
lipca
ODNALAZŁA SIĘ JAMNICZKA :):):)

KOCHANI!! WCZORAJ ODEZWAŁ SIE ZNALAZCA SUNI! DZISIAJ Z SAMEGO RANA WRÓCIŁA DO NAS DO DOMU!! BARDZO DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM ZA POMOC!! BEZ WAS NIE UDAŁOBY SIĘ NAM! DZIEKUJEMY!

MARCELINA NARLOCH

 

Dodane przez: Isadora


42011
lipca
KTOKOLWIEK WIDZIAŁ, KTOKOLWIEK WIE!!!
SKRADZIONO JAMNIKA RAZEM Z SAMOCHODEM

KTOKOLWIEK WIDZIAŁ, KTOKOLWIEK WIE!!!
SKRADZIONO JAMNIKA RAZEM Z SAMOCHODEM!!!



W nocy z 14/15 czerwca, w wyniku napadu rabunkowego metodą na stłuczkę na drodze pomiędzy Sochaczewem, a Warszawą skradziony został samochód, a w nim sunia – 2-letni jamnik – rudy długowłosy z tatuażem w lewym uchu 516W.

Złodzieje uciekali samochodem na trasie Sochaczew - Wiskitki - Żyrardów, a dalej w kierunku nieznanym. Tą drogą szukamy suni. Jest ona króliczym jamnikiem długowłosym, bardzo przyjazna dla ludzi ma na imię Cherry (Szery).

Uprzejmie prosimy wszystkich znajomych o włączenie się w akcje szukania CHERRY pieniądze nie mają znaczenia, obiecujemy wysoką nagrodę, ważne tylko żeby powróciła do rodziny.Po tej stracie rodzina jest bardzo załamana, stracili najweselszego, kochanego członka rodziny.



PROSIMY prześlijcie tą wiadomość do wszystkich swoich znajomych, weterynarzy, schronisk szczególnie w rejonie Warszawy!!!!!
Edyta, Paweł i Marcelina Narloch


03-133 Warszawa

tel. 532 562 753
tel. 668 756 949


e-mail:
pawel1304@op.pl
edyta130@op.p
l


event na facebooku: http://www.facebook.com/event.php?eid=170234286375345
 


JAMNICZKA BARDZO CHORUJE
I BIERZE LEKI NA PADACZKĘ !!!


Właściciele sprawdzili wszystkie schroniska bliższe i te dalsze. Złodzieje mogli wyrzucić psa z samochodu dużo dalej, mają nadzieję, że jest w Polsce i jeszcze żyje ... Właściciele nie mają dostepu do internetu, w samochodzie zostały trzy laptopy. Wracali do Polski po dłuższym pobycie zagranicą. Myślą o emisji ogłoszenia w telewizji ale na razie nie mają pieniędzy na to drogie ogłoszenie.

Uczciwy znalazca otrzyma 2 tyś. zł.



Edyta, Paweł i Marcelina

03-133 Warszawa
tel. 0532 562 753
tel. 0668 756 949
e-mail: pawel1304@op.pl
edyta130@op.pl



Dodane przez: Isadora


292011
czerwca
DRAMAT - Jamniczek Bemol ma czas do 1 lipca

z ostatniej chwili
Bemol zamieszkał w nowym domu  . Ma kumpla jamnika 

Dziękujemy

 
DRAMAT!
JAMNICZEK BEMOL BŁAGA O POMOC
1 LIPCA - PÓJDZIE DO SCHRONISKA

http://jamniki.eadopcje.org/psiak/286

event na facebooku:
http://www.facebook.com/event.php?eid=173669852697642




Bemol to 6-letni jamnik, którego właścicielom dramatycznie zmienia się sytuacja życiowa. Od 1 lipca muszą zmienić miejsce zamieszkania, a w nowym nie będą mogli mieć psa.


PILNIE
szukamy domu tymczasowego dla Bemola,
prosimy o pomoc!


Dane kontaktowe
e-mail: aga_mag24@o2.pl
tel.: 509 217 834


Info od właścicieli:
Pies posiada wszystkie wymagane szczepienia, jest systematycznie odrobaczany, akceptuje naszego syna, z którym był wychowywany od małego, obcych dzieci nie toleruje. Nie lubi kotów, natomiast lubi zabawy ze szczeniakami. Jada tylko suchą karmę. Pies lubi spokój i ciszę. Jak wychodzimy do pracy, to pies cały dzień śpi spokojnie i czeka na nasz powrót.



Szukamy pilnie Domu Tymczasowego a najchętniej stałego.
On ma całe życie przed sobą.

Nie pozwólmy aby podzielił los innych jamniczków które z kanapy w schroniskach wylądowały:

Czy zdążymy z pomoca?
?



MY WIERZYMY, ŻE SIĘ UDA

Ciągle jeszcze istnieją wśród nas anioły.
Nie mają wprawdzie żadnych skrzydeł,
lecz ich serce jest bezpiecznym portem
dla wszystkich, którzy są w potrzebie
Wyciągają ręce i proponują swoją przyjaźń

(Phil Bosmans)

 





 

Dodane przez: Isadora


292011
czerwca
WIADOMOŚCI Z NOWYCH DOMÓW

FREDZIA
http://jamniki.eadopcje.org/psiak/222

Witam serdecznie!

2 miesiące temu dzięki waszej stronie razem z całą rodziną zakochałam się w małej FREDZI. U Nas sunia zmieniła imię na FROTKA, w związku ze swoją potarganą sierścią. Jamniczka czuję się znakomicie, 2 tygodnie temu przeszła sterylizację, a szwy goją się bardzo dobrze.


FROTKA z początku była nieśmiała i bała się obcych, ale czas poświęcony na socjalizację sprawił, że jest coraz bardziej ufna w stosunku do nie znajomych i innych psów. Na spacerkach jest bardzo grzeczna, nauka chodzenia na smyczy nie była trudna, śpi oczywiście w łóżku przyjmując najrozmaitsze pozy, którymi cały czas nas zaskakuje :) Jest wpatrzona we wszystkich domowników, zwłaszcza moją mamę, której nie odstępuje na krok.


Przede wszystkim jednak świetnie dogaduję się z naszą suczką border collie. Obie są w podobnym wieku i nie mają dosyć wspólnych zabaw, spacerów, śpią razem wtulone w siebie i nie okazują wobec siebie żadnej agresji.


Jesteśmy z Frotki bardzo zadowoleni i cieszymy się że daliśmy jej kochający dom, w którym się odnalazła i jest z Nami szczęśliwa :)

W załączniku przesyłam kilka zdjęć małej w towarzystwie swojej przyjaciółki Imperii :)

pozdrawiam
Katarzyna K.



NIECH MOC JAMNICZA BĘDZIE Z WAMI





Dodane przez: Isadora


202011
czerwca
JAMNICZE METAMORFOZY
Historia o tym jak czarodziej Harry wyczarował sobie dom!

Autor: kum kum
więcej Jamniczych metarfoz tutaj: http://jamniki.eadopcje.org/artykuly


HARRY


Z KART HISTORII...

Podziarane ręce całej rodziny i decyzja o oddaniu psa do schroniska - tak się skończyła kariera Harrego jako dogoterpeuty dla chorego dziecka. Źle dobrany pies, złe prowadzenie a jamnik na samą jesień - zimę wylądował w schronisku. Miał być agresywny... nie jest agresywny. Bierzemy na smycz, bierzemy na ręce, pies nie reaguje agresją, mimo że rozne już jamniki przez schronisko się przewijały. Wiadomo - może być różnie - to jamniczek, do tego jamniczek, który był źle wychowywany, ale co? Zamknąć mu drogę do adopcji jako agresywnemu psu, mimo iż tego w schronisku, w ogromnym stresie, nie pokazuje? Byłoby to głupotą. Więc szukamy MĄDRYCH ludzi, kochajacych tę rase i potrafiacych wykorzystać jej zalety. Oczywiscie nie dla dzieci, nie dla osób niezrównoważonych lub szukających maskotki. To pies tylko dla miłośników jamników. Tylko dla ludzi z doświadczeniem, chcących wyprowadzic jamnika na prostą i pokazać mu, że ludzie są fajni, że nie trzeba sie bać a na rozwiązywanie konfliktow są inne sposoby niz gryzienie. Mamy tu jeszcze bohaterow?


 



Po wielu trudach wszystko skończyło się dobrze...

A nieudany początek wyglądał tak: Harry został adoptowany ze schroniska przez ludzi nieświadomych jego problemów... i niedługo po tym z powrotem tam wrócił. Roztrzęsiony i zdezorientowany...

I zjawiła się ONA. Anioł w ludzkiej skórze, aktualna właścicielka Harrego, która dała mu szansę na życie. Podjęła się trudu pracy nad psem. Choć brzmi to niewiarygodnie, z każdym ugryzieniem kochała go mocniej, zdając sobie sprawę jak wiele przeszedł. Pokazała wszystkim psiarzom czym jest prawdziwa miłość...

 


 

Z każdym dniem było lepiej. Harry odzyskiwał równowagę, przestał oglądać się za głaszczącą go ręką wiedząc, że ta go nie uderzy. Każdy drobny postęp był dla jego opiekunów jak wielki sukces.
 

 

Historię Harrego opowiada jego właścicielka:

"W sierpniu 2008 zaczęłam szukać braciszka dla Ferki - czekoladowej jamnisi 4-letniej (...) Trafiłam na wątek Harrego, jamniczka 5-letniego, który był oddany do schronu jako agresywny. Była też nieudana adopcja, Harry po raz drugi wrócił do schroniska. Jak zobaczyłam zdjęcie jamnisia chudziaczka z wystraszonymi ogromnymi oczkami razem z synem podjęliśmy decyzję, że właśnie Harrego weźmiemy. Kto będzie chciał agresywnego jamniorka? A u nas znajdzie spokój i miłość. Harrego przywiozłam do domu z Sopotu 11 grudnia 2008. Generalnie jamniś jest bardzo wesołym pieskiem, ale musiał sporo przejść i dostać w doopkę, bo był kłębkiem nerwów. Pogryzł mnie dwa razy, ale stało się to z mojej winy , ale dzięki temu po prostu "nauczyłam" się Harrego. Z Ferką się zaprzyjaźnił w miarę dobrze i pomimo, że jest niesamowicie spokojną i przytulaśną nie dała się zdominować czarnuszkowi. Harry jest b. ruchliwy co mnie bardzo cieszy, nauczył się ostrzegać warczeniem (przedtem od razu atakował), trochę wody w Wiśle upłynie, żeby całkowicie nam zaufał. Za mną chodzi jak cień jak tylko jestem w domu. Fairy znaczy wróżka, czarodziejka, a Harry (Potter) też jest czarodziejem, oboje są z Pomorza i tak miało być. Jesteśmy zadowoleni wszyscy, a Harry z dnia na dzień jest coraz fajniejszy, a najważniejsze - nie gryzie. Harry bardzo dziękuje Brązowej1 i Betbet za wątek i wsparcie, dzięki nim trafił na fajny domek."

 



 

A oto jak sam Harry relacjonuje swój dwuletni pobyt w aktualnym domu. :-))

"Dzisiaj o 22:00 minie 2 lata jak zamieszkałem u yunony. Ma taką czekoladową Ferkę, która nijak nie daje sobą rządzić. Jest taka sama jak pańcia, która nie daje sobie w kasze dmuchać. Ja już mam dość jej gadania, siad i siad... No ale wtedy zawsze coś dostanę albo mnie pogłaszcze. Synka jej ostatnio uchapałem, bo przyszedł po piwku i chciał mnie pogłaskać od tyłu a ja o tym nie wiedziałem. Myslałem, że chce mi zrobić krzywdę. Był zły i powiedział, że następnym razem to wylecę z domu albo mi łeb ukręci. A pańcia powiedziała, że prędzej to on wyleci a już na pewno nie radzi dotykać się do mnie. Głupio mi było, bo bardzo lubię Michała, korzystam z jego łóżka jak go nie ma i urzęduję u niego jak przychodzi do domu.Trzymamy razem sztamę. Ostatnio zaatakowałem Ferkę, bo baba powinna się mnie słuchać a ta czekolada z Elbląga ni cholery. Złapałem ją zębami za futro, to najpierw kocem nas yunona rozdzieliła i oczywiście za karę, za gryzienie - namordniczek szmaciany. Ale że była zdenerwowana, to założyła tylko na górną szczękę, to chciałem rozładować sytuację i zacząłem ziewac. A tu namordnik, więc się wkurzyłem i chapnąłem Alusię ... No ale lekko. Zaraz poszedłem pod drzwi, bo myślałem, że mnie znowu tak jak kiedyś, wyrzucą z domu i przyleją szczotką. Ale nie. Ala wzięła mnie na ręce i zaniosła do mojego łóżeczka (...).
Na zimę ciocia Taks poszyła nam ubranka (...) i na szczęście w tym roku mieścimy się w nie, bo Ala dba o naszą dietę, żeby nie przytyć a wręcz schudnąć. Ale ja się nie poddaję, jak jesteśmy na spacerze zawsze coś upoluję. Ostatnio bułeczka z szyneczką - zjadłem szybko zanim Ala mi by wyrwała. Wściekała się i powiedziała coś w rodzaju ... ty śmieciarzu, dupku jeden.
Nie wiem jak długo wytrzymam u niej, ale grozi mi chyba "dookoła wojtek", bo słyszałem jak mówiła, że za żadne skarby mnie nie odda. Będę sie musiał z tym pogodzić. W sumie nie jest tak żle. Cieplutko, spać mogę gdzie chcę, żarcie niekiepskie, nawet ta pinda czekoladowa może być. (...)  
A wszystkie jamniczki, które czekają na domek na pewno go znajdą prędzej czy później i tego Wam życzę bo oni myślą, że nad nami się litują a to przecie jest odwrotnie, to my robimy im łachę , że mogą nas wziąć do domu i nas rozpieszczać! (...) Paaaaaa."


 

Dodane przez: Isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110