Odwiedzin: 3406 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

Figa (suczka)


Sara (suczka)


Karat (piesek)


KOREK (piesek)


Aksik (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111

22011
września
BONO - PSIAK PRZEJECHANY PRZEZ BECZKOWÓZ

BONO - PSIAK PRZEJECHANY PRZEZ BECZKOWÓZ


Nazwaliśmy go Bono, a lekarze z kliniki wołają do niego Lucky …
Nie wszystkie psy mają wrodzoną rozwagę, mądrość i przewidywalność. Psy są uzależnione od nas ludzi, to my powinniśmy pokazać im świat, nauczyć zachowań, uświadomić niebezpieczeństwo. Bono był kiedyś zależny od swoich opiekunów i przez tych opiekunów został porzucony.

Nowy rozdział życia nie okazał się bezpieczny. Nikt go nie nauczył, że droga nie jest najlepszym miejscem do odpoczynku. Gdy wygrzewał się w słońcu, nieświadomy niebezpieczeństwa, przejechał po nim beczkowóz. Prawdopodobnie prowadzący pojazd widział leżącego psa, ale to był tylko mały bezdomny pies. Piesek przeżył tylko dlatego, bo pracownicy pobliskiej budowy, którzy widzieli zdarzenie bardzo szybko zareagowali. Zawieźli go do lecznicy.


Niestety obrażenia okazały się poważne. W wyniku wypadku wystąpiła przepuklina i narządy z jamy brzusznej przemieściły się w okolice płuc. Bono ma też pękniętą miednicę i złamanie nasady kości udowej. Mimo wszystko to był cud, że pies po tak poważnym wypadku żył.


Ze względu na stan Bona nie było można go operować od razu, gdyż istniało duże prawdopodobieństwo, iż nie przeżyje tej operacji. Bono po postawieniu diagnozy pozostał w lecznicy, trzeba było odczekać kilka dni aż jego stan się ustabilizuje. Krytyczny był pierwszy dzień w klinice, zaczęła mu spadać temperatura, a ze względu na problemy z oddychaniem został podłączony do tlenu. Jednak młody wiek (około roku) i wielka chęć życia potrafią zdziałać cuda. Po kilku dniach stan Bona się ustabilizował, Bono jest gotowy do operacji.


Operacja przepukliny wymaga specjalistycznego sprzętu. Koszt całego leczenia chirurgicznego Bona to około 2 tys. zł. Koszt diagnozy (600zł) został już pokryty przez osobę, która zawiozła go do kliniki doktora Mederskiego w Grudziądzu.


Ponieważ rokowania są dobre chcemy wspomóc leczenie Bona, gdyż jest on bezdomnym psem. Nie chcemy, aby bezdomność była dla niego wyrokiem. Walczył dzielnie o swoje życie, pokazał że ma dużo siły. Miał poza tym dużo szczęścia nie pozwolono mu umrzeć samotnie i w cierpieniu na drodze. Zarówno osoba, która zawiozła go do kliniki i pokryła koszty diagnozy, jak i lekarze z lecznicy włożyli dużo serca i pracy aby Bono przetrwał te najgorsze dni. Ktoś zaczął ratować mu życie, chcemy to teraz dokończyć. Po zakończeniu leczenia w Grudziądzu Bono zostanie przewieziony do Gdańska i do momentu znalezienia mu domu pozostanie pod opieką Fundacji Irasiad-Zagubionym.


Prosimy o pomoc w zgromadzeniu środków na pokrycie kosztów leczenia, pobytu w lecznicy i przede wszystkim o pomoc w szukaniu domu. Bono po zakończeniu leczenia będzie w pełni sprawnym psem. Jeżeli zechcą nam Państwo pomóc prosimy na przelewie umieścić dopisek „Bono”.



Bono jest młodym, malutkim psem w typie jamnika. Jego charakter poznamy bliżej, gdy dotrze do Gdańska. Z relacji wiemy, że jest rozkoszny. Na pewno dużo już przeszedł, na pewno jest dzielny.



Fundacja Irasiad-Zagubionym
tel. 513 909 909
fundacja@irasiad-zagubionym.pl

Fundacja Irasiad-Zagubionym
Bank Millenium S.A.

Gdańsk, ul.Wały Jagiellońskie 14/16
90 1160 2202 0000 0001 2241 2990
KRS 0000315823


Przelewy zagraniczne:
Kod SWIFT banku Millennium – BIGBPLPW (Jeżeli system transakcyjny wymaga wpisania 11 znaków, należy pozostałe pola uzupełnić znakiem „X”)
IBAN: PL 90 1160 2202 0000 0001 2241 2990


 


wydarzenie na:




Dodane przez: Isadora


302011
sierpnia
ZNALAZŁEM DOM JUŻ NIE JESTEM JAMNIORKIEM TYLKO TOFIKIEM i MAM DUŻĄ RODZINĘ

Witajcie

Nazywam się teraz Tofik, doczekałem się swojego domu. Moja Pani zachwyciła się tym, że byłem wyluzowany – zrobiłem „obchód” ogródka, wszedłem do domku, rzuciłem się na obiadek (pycha) i podreptałem na parominutową drzemkę. Moja Pani mówiła ze będzie dla mnie domkiem tymczasowy, a okazało się, że podpisała papiery adopcyjne i jestem już na zawsze. Yuuuppii!!! Ja wiem – to moje oczki tak zadziałały i niekonfliktowy charakter.

Mam fajną dużą rodzinkę, mam się z kim bawić i z kim pogadać. Teraz biegam za Norka do furtki i szczekam cieniutko na przechodzącego ulicą labka (tak robi starsza Norka, to ja też). Pani wsadziła mnie na ławko-huśtawkę i było extra. Tylko Bibunia rasy king charles spaniel zwiewa jeszcze przede mną. Ale jutro Jej minie, musi mnie pokochać, bo taki już jestem. Poniżej kilka fotek z Mojego Domu. Dziękuje, że tyle osób trzymało za mnie kciuki i mnie wspierało.


Wasz Tofik (dawniej Jamniorek)




Dodane przez: Isadora


292011
sierpnia
ŚMIERĆ CZY WYBAWIENIE? DECYZJA NALEŻY DO WAS!!!

JAMNICZE SZCZENIAKI PODRZUCONE DO SCHRONU
W SOSNOWCU CZEKAJĄ NA ŚMIERĆ

http://jamniki.eadopcje.org/psiak/381

Bezmyślność + Głupota = OKRUCIEŃSTWO.

Bo czyż nie jest okrucieństwem dopuścić do niechcianego miotu, pozwolić psim dzieciakom dożyć 8-9 tygodnia i porzucić na pewną śmierć w męczarniach. Dlaczego dopuszczono do tego by przyszły na Świat? Bo jakieś mity krążą, że suka musi mieć jeden raz?

Zacofanie + Brak wiedzy = OKRUCIEŃSTWO.

Dlaczego nie uśpiono ślepego miotu? Bo sumienie nie pozwala? Czy ten ktoś wie co to sumienie? A sumienie pozwoliło podrzucić szczeniaki do schroniska na pewną śmierć w męczarniach. Schroniska są przepełnione, szczeniaki dziesiątkowane przez parwo. Ale to coś siedzi w domu szczęśliwe, bo „suce zrobiło dobrze” i „nie zabiło szczeniaków”

Hipokryzja + brak sumienia = OKRUCIEŃSTWO.

Te trzy sieroty już na początku swojego życia, doznały OKRUCIEŃSTWA. Beztrosko dopuszczono by przyszły na Świat, by dołączyły do 5 mln bezdomnych psów w Polsce. Zapewne długo nie będą w tym „gronie nieszczęśników”, te malutkie nieodporne ciała lada chwila złapią w schronie parwo, nosówkę etc etc. Skonają w okrutnych męczarniach. Taki los zgotował im ten z tzw. czystym sumieniem, co to nie nie zabije żywego. To ten kto to zrobił będzie miał ich śmierć na sumieniu. Ani przez moment nie pomyślał o stworzeniach, za które przecież powinien być odpowiedzialny.

Życie i przyszłość tych jamniczych sierotek złożona jest w Waszych dłoniach. Potrzebujemy natychmiast domków. Prosimy nie odwracajcie głowy. Błagamy o Waszą pomoc, pozwólcie tym sierotkom skoro już przyszły na Świat przeżyć. Może znajdzie się wśród Was, Waszych rodzin i znajomych 3 (trzy) kąciki dla jamniczych okruszek.

Czy w życiu, uchylając się przed jego ciosami, depcząc po piętach nieuchwytnym marzeniom, nie chodzi o to, aby wreszcie ktoś pokochał nas bezwarunkową, wręcz poddańczą miłością, nie zważając na nasze niedoskonałości, kierował się wiecznym wybaczeniem, trwał obok, gdy inni, zawodni odchodzą w milczeniu? Taką istotą jest zwierzę, zwłaszcza skrzywdzone zwierzę. Ono bowiem ochłap czułości potraktuje jak największy skarb, a w naszej, bywa, że humorzastej naturze dostrzeże przesionek raju.

Wyciągnięcie dłoni do jamniczątek jest w stanie załatwić dwie sprawy. Pierwszą jest spełnienie prawdziwie dobrego uczynku, drugą zapełnienie pustki własnej egzystencji, zagwarantowanie sobie wiernego po kres jego dni przyjaciela, a to wartość, która nie ma ceny.


Osoby zainteresowane adopcją
i uratowanie jamniczych sierotek proszone są o kontakt:
z Teresą 602 408 901
lub Ewą 513 042 321



Każda godzina, każda chwila zbliża je do śmierci lub Domu.
Wybór należy do Was!

 


 


wydarzenie na:




„Jestem głosem tych, które nie mówią.
Dzięki mnie będą mogły przemówić.
Aż uszy głuchego świata usłyszą...
O krzywdzie, jaka się dzieje słabym,
którzy nie znają słów.

To ja jestem obrońcą mych braci.
I będę za nich walczyć.
I wymawiać słowa w imieniu zwierząt i ptaków.
Aż świat naprawi ten stan rzeczy. ”

~ Ella Wheeler Wilcox


Dodane przez: Isadora


242011
sierpnia
MIAŁEŚ BYĆ RASOWY, JUZ CIĘ NIE KOCHAM JAMNIORKU... C.D.

NOWE INFORMACJE

Jamniorek jest bardzo kontaktowy, ładnie chodzi na smyczy. To taki psiak którego jak sie weźmie na spacer to nie ma zmiłuj – człowiek sie w nim zakocha. Nie jest konfliktowy. Z psiakami przewijającymi się przez lecznicę bez agresji. Nie słyszałam też o akcjach przeciw kotom - rezydentom lecznicy.

Jest bardzo chudziutki, lekarz twierdzi że on nie ma roku ocenia na  ~10-11 miesięcy.





Błagamy o litość dla Jamniorka!!! Nawet kieszonkowa wersja psa potrafi kochać całym swym ogromnym sercem. Czy ktoś zechce objąć je dłońmi i poczuć, że bije właśnie dla niego? Nie pozwólmy by los, okrutnie i ostatecznie, zaśmiał się w niedoszły jamniczy nosek Jamniorka.

Ciekawe... Czy za lat wiele, ktoś z najbliższych jego Pana, wypowie słowa: „Czas i na Ciebie, tato (?), mężu (?), przyjacielu (?). Twoje rysy, Ty, twoja figura przestały być rasowe, kształtne, zgrabne... nie pasujesz do wystroju wnętrza”. Czy przypomni mu się wtedy Jamniorek, choć na mgnienie oka, by zdołał wyszeptać: Wybacz mi Jamniorku!”?



Osoby zainteresowane losem Jamniorka, pragnące uratować go,
proszone są o kontakt:
pod numerem 507 735 732 (po godzinie 20)
lub drogą mailową, pisząc na adres: jamniki@eadopcje.org



Zegar Jamniorka tyka!!!
Potrzeba jednej dłoni, skłonnej zwolnić wskazówki... i dać mu choćby Dom Tymczasowy, a najlepiej stały. Mamy czas do soboty 27 sierpnia.

 


wydarzenie na:


Dodane przez: Isadora


242011
sierpnia
MIAŁEŚ BYĆ RASOWY, JUZ CIĘ NIE KOCHAM JAMNIORKU...

Miałes być rasowy. Już Cię nie kocham Jamniorku...


Mogło być tak: „Wynocha! Nie jesteś już potrzeby! Miałeś być jamnikiem”
Albo tak: „Było z Ciebie kochane maleństwo, wyglądałeś jak jamnik, a teraz same problemy.”

Nic nie da gdybanie, jaka scenka rodzajowa stała się udziałem Jamniorka i jego Pana. Fakt pozostaje faktem, że Jamniorek miał być jamnikiem. Został zakupiony na jednym z bazarów „Europy” jako „rasowy bez papierów”... A jego mama jamniczka „musiała mieć raz szczeniaki dla zdrowia”.

Gdy podrósł z rozkosznego szczeniaczka wyrósł śliczny Polski Kundelek. Taki który poza bezspornym faktem posiadania czterech łap i ogona, coraz mniej przypominał jamnika. Stał się przeszkodą, rysą na „nieskazitelnie markowym image właścicieli”.

Jamniorek, dopóki był  jeszcze bardzo jamniczy, trwał u ukochanego mu boku, miękkim spojrzeniem łowił każdy gest opiekuna, był, myślał i czuł. Nie miało znaczenia... znikomego nawet. Nie był świadomy coraz mniejszejswojej „rasowości bez papierów”. Pewnego dnia pan Jamniorka zadawszy szpanu niebieską koszulą, wyżelowanymi włosami i laptopem, zabrał Jamniorka i…. wyrzucił na drodze. Docisnął gazu i tyle go widzieli.

Przerażony Jamniorek długo patrzył i nie mógł zrozumieć, co się stało. Rozglądał się, zerkał na przejeżdżające samochody, na ludzi, którzy go mijali obojętnie. Uśmiechał się po psiemu… Aż wreszcie ktoś się nim zainteresował i zawózł do pobliskiej lecznicy. Niestety Jamniorek nie może tam zostać, jeżeli nie znajdzie się choćby Dom Tymczasowy w sobotę zostanie zawieziony do schronu do Kutna… i to prawdopodobnie będzie jego ostatnia „wycieczka”. Taki delikatny psiak nie praktycznie tam szans na przeżycie.

Jamniorek jest bardzo pogodnym, ślicznym psiakiem, ma około 12 miesiecy. Błagamy o litość dla Jamniorka!!! Nawet kieszonkowa wersja psa potrafi kochać całym swym ogromnym sercem. Czy ktoś zechce objąć je dłońmi i poczuć, że bije właśnie dla niego? Nie pozwólmy by los, okrutnie i ostatecznie, zaśmiał się w niedoszły jamniczy nosek Jamniorka.

Ciekawe... Czy za lat wiele, ktoś z najbliższych jego Pana, wypowie słowa: „Czas i na Ciebie, tato (?), mężu (?), przyjacielu (?). Twoje rysy, Ty, twoja figura przestały być rasowe, kształtne, zgrabne... nie pasujesz do wystroju wnętrza”. Czy przypomni mu się wtedy Jamniorek, choć na mgnienie oka, by zdołał wyszeptać: Wybacz mi Jamniorku!”?



Osoby zainteresowane losem Jamniorka, pragnące uratować go,
proszone są o kontakt:
pod numerem 507 735 732 (po godzinie 20)
lub drogą mailową, pisząc na adres: jamniki@eadopcje.org



Zegar Jamniorka tyka!!!
Potrzeba jednej dłoni, skłonnej zwolnić wskazówki... i dać mu choćby Dom Tymczasowy, a najlepiej stały. Mamy czas do soboty 27 sierpnia.



 



wydarzenie na:




Ciągle jeszcze istnieją wśród nas anioły.
Nie mają wprawdzie żadnych skrzydeł,
lecz ich serce jest bezpiecznym portem
dla wszystkich, którzy są w potrzebie
Wyciągają ręce i proponują swoją przyjaźń

(Phil Bosmans)

 


Dodane przez: Isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111