Odwiedzin: 4919 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

Freddie Krüger (piesek)


NUKA (suczka)


ARGO (piesek)


Misia (suczka)


KOREK (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106

242011
sierpnia
MIAŁEŚ BYĆ RASOWY, JUZ CIĘ NIE KOCHAM JAMNIORKU... C.D.

NOWE INFORMACJE

Jamniorek jest bardzo kontaktowy, ładnie chodzi na smyczy. To taki psiak którego jak sie weźmie na spacer to nie ma zmiłuj – człowiek sie w nim zakocha. Nie jest konfliktowy. Z psiakami przewijającymi się przez lecznicę bez agresji. Nie słyszałam też o akcjach przeciw kotom - rezydentom lecznicy.

Jest bardzo chudziutki, lekarz twierdzi że on nie ma roku ocenia na  ~10-11 miesięcy.





Błagamy o litość dla Jamniorka!!! Nawet kieszonkowa wersja psa potrafi kochać całym swym ogromnym sercem. Czy ktoś zechce objąć je dłońmi i poczuć, że bije właśnie dla niego? Nie pozwólmy by los, okrutnie i ostatecznie, zaśmiał się w niedoszły jamniczy nosek Jamniorka.

Ciekawe... Czy za lat wiele, ktoś z najbliższych jego Pana, wypowie słowa: „Czas i na Ciebie, tato (?), mężu (?), przyjacielu (?). Twoje rysy, Ty, twoja figura przestały być rasowe, kształtne, zgrabne... nie pasujesz do wystroju wnętrza”. Czy przypomni mu się wtedy Jamniorek, choć na mgnienie oka, by zdołał wyszeptać: Wybacz mi Jamniorku!”?



Osoby zainteresowane losem Jamniorka, pragnące uratować go,
proszone są o kontakt:
pod numerem 507 735 732 (po godzinie 20)
lub drogą mailową, pisząc na adres: jamniki@eadopcje.org



Zegar Jamniorka tyka!!!
Potrzeba jednej dłoni, skłonnej zwolnić wskazówki... i dać mu choćby Dom Tymczasowy, a najlepiej stały. Mamy czas do soboty 27 sierpnia.

 


wydarzenie na:


Dodane przez: Isadora


242011
sierpnia
MIAŁEŚ BYĆ RASOWY, JUZ CIĘ NIE KOCHAM JAMNIORKU...

Miałes być rasowy. Już Cię nie kocham Jamniorku...


Mogło być tak: „Wynocha! Nie jesteś już potrzeby! Miałeś być jamnikiem”
Albo tak: „Było z Ciebie kochane maleństwo, wyglądałeś jak jamnik, a teraz same problemy.”

Nic nie da gdybanie, jaka scenka rodzajowa stała się udziałem Jamniorka i jego Pana. Fakt pozostaje faktem, że Jamniorek miał być jamnikiem. Został zakupiony na jednym z bazarów „Europy” jako „rasowy bez papierów”... A jego mama jamniczka „musiała mieć raz szczeniaki dla zdrowia”.

Gdy podrósł z rozkosznego szczeniaczka wyrósł śliczny Polski Kundelek. Taki który poza bezspornym faktem posiadania czterech łap i ogona, coraz mniej przypominał jamnika. Stał się przeszkodą, rysą na „nieskazitelnie markowym image właścicieli”.

Jamniorek, dopóki był  jeszcze bardzo jamniczy, trwał u ukochanego mu boku, miękkim spojrzeniem łowił każdy gest opiekuna, był, myślał i czuł. Nie miało znaczenia... znikomego nawet. Nie był świadomy coraz mniejszejswojej „rasowości bez papierów”. Pewnego dnia pan Jamniorka zadawszy szpanu niebieską koszulą, wyżelowanymi włosami i laptopem, zabrał Jamniorka i…. wyrzucił na drodze. Docisnął gazu i tyle go widzieli.

Przerażony Jamniorek długo patrzył i nie mógł zrozumieć, co się stało. Rozglądał się, zerkał na przejeżdżające samochody, na ludzi, którzy go mijali obojętnie. Uśmiechał się po psiemu… Aż wreszcie ktoś się nim zainteresował i zawózł do pobliskiej lecznicy. Niestety Jamniorek nie może tam zostać, jeżeli nie znajdzie się choćby Dom Tymczasowy w sobotę zostanie zawieziony do schronu do Kutna… i to prawdopodobnie będzie jego ostatnia „wycieczka”. Taki delikatny psiak nie praktycznie tam szans na przeżycie.

Jamniorek jest bardzo pogodnym, ślicznym psiakiem, ma około 12 miesiecy. Błagamy o litość dla Jamniorka!!! Nawet kieszonkowa wersja psa potrafi kochać całym swym ogromnym sercem. Czy ktoś zechce objąć je dłońmi i poczuć, że bije właśnie dla niego? Nie pozwólmy by los, okrutnie i ostatecznie, zaśmiał się w niedoszły jamniczy nosek Jamniorka.

Ciekawe... Czy za lat wiele, ktoś z najbliższych jego Pana, wypowie słowa: „Czas i na Ciebie, tato (?), mężu (?), przyjacielu (?). Twoje rysy, Ty, twoja figura przestały być rasowe, kształtne, zgrabne... nie pasujesz do wystroju wnętrza”. Czy przypomni mu się wtedy Jamniorek, choć na mgnienie oka, by zdołał wyszeptać: Wybacz mi Jamniorku!”?



Osoby zainteresowane losem Jamniorka, pragnące uratować go,
proszone są o kontakt:
pod numerem 507 735 732 (po godzinie 20)
lub drogą mailową, pisząc na adres: jamniki@eadopcje.org



Zegar Jamniorka tyka!!!
Potrzeba jednej dłoni, skłonnej zwolnić wskazówki... i dać mu choćby Dom Tymczasowy, a najlepiej stały. Mamy czas do soboty 27 sierpnia.



 



wydarzenie na:




Ciągle jeszcze istnieją wśród nas anioły.
Nie mają wprawdzie żadnych skrzydeł,
lecz ich serce jest bezpiecznym portem
dla wszystkich, którzy są w potrzebie
Wyciągają ręce i proponują swoją przyjaźń

(Phil Bosmans)

 


Dodane przez: Isadora


212011
sierpnia
PORZUCONY "100-letni" JAMNIK

PORZUCONY "100-letni" JAMNIK


pobiegł za Teczowy Most

Dodane przez: Isadora


162011
sierpnia
KTOKOLWIEK WIDZIAŁ KTOKOLWIEK WIE!
JAMNIK DŁUGOWŁOSY ZNALEZIONY W BARDZIE ŚLĄSKIM

KTOKOLWIEK WIDZIAŁ KTOKOLWIEK WIE!



16 sierpnia do wrocławskiego schroniska pewna pani przywiozła jamnika długowłosego, którego znalazła w Bardzie Śląskim w lesie w górach. Zabrała psa i przywiozła do Wrocławia – szukamy właścicieli na terenie Barda i okolic! Bardzo prosimy o pomoc – pies jest ewidentnie zadbany!

ma nr schroniskowy 1469/11
oceniono go na 14 lat





Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt, ul. Ślazowa 2, 51-007 Wrocław (Osobowice, dojazd bezpośrednio autobusem 140), tel. 713625674, godziny pracy biura: w dni powszednie 8.00-16.30,
w soboty i niedziele 9.00-15.00.
Trzeba się zaopatrzyć w obrożę i smycz!


Dodane przez: Isadora


152011
sierpnia
KUBUŚ POJECHAŁ DO SWOJEGO DOMU
relacja opiekunki z Domu Tymczasowego Kubusia

MAŁY POGRYZIONY KUBA - JUŻ ZDROWY POJECHAŁ DO SWOJEGO DOMU
relacja opiekunki z Domu Tymczasowego Kubusia

http://jamniki.eadopcje.org/psiak/341
http://jamniki.eadopcje.org/newsy/10



No i pojechał Kubuś...

Iza z Wojtkiem przyjechali około godziny 14-stej. Oczywiście na powitanie moje psiulki zaczęły szczekać, ale tylko króciutko, bo za chwilkę dostały pyyyyszne smaczki od Izy, Kubuś oczywiście też. Powitał ładnie swoich nowych ludzi. Dał się wymiziać, merdał ogonkiem, tulił się do Izy i Wojtka.

Wypiliśmy kawkę, poopowiadaliśmy sobie o psiakach, Kubuś cały czas siedział przyklejony do nóg swoich pańciów.

Umowa spisana, książeczka, kocyk, troszkę Kubusiowego jedzonka – spakowane
Przyszła pora rozstania, idziemy do bramy – Kubuś pierwszy przy furtce z merdającym ogonem. Wojtek zapiął smyczkę i poszli. Kubuś nawet nie spojrzał na mnie, nawet się nie oglądnął czy ja może też idę – mały zdrajca. Ale to dobrze – widać, że wyczuł, iż jedzie do swojego nowego suuuperaśnego domku, że nowi ludzie są super fajni. Zresztą reakcja moich psiulków: Pestka podchodziła bardzo blisko, Borek dał się głaskać Izie – to nie jest normalne u moich psów – więc tu wyczuły na prawdę fajnych i kochających psiaki ludzi.

Już rozmawiałam z Izą – Kubuś był bardzo spokojny w aucie, więc podróż minęła im spokojnie. Kubuś poznał już sunie rezydentkę – wyszła do parku razem z córką Izy.
A teraz Kubuś zwiedza swój nowy domek.

A ja – owszem beczałam od samego rana, chodziłam z gulą w gardle – bo to tak jakbym oddawała swoje dziecko – ja się szybko przywiązuje do tymczasowiczów.
Ale poznając osobiście Izę i Wojtka wiem, że Kubuś trafił NAPRAWDĘ SUUUUPER
I lepszego domku dla Kubusia bym nigdzie nie znalazła. Żegnając Kubusia, patrząc jak odjeżdża – smutek w sercu, ale i wielka radość, że odtąd już na zawsze będzie szczęśliwy.

Iza, Wojtek – bardzo miło mi było Was poznać osobiście i gościć Jesteście super i wiem, że pokochacie Kubusia tak bardzo, a nawet jeszcze bardziej niż ja.

A ja, szykując psiakom obiad ustawiłam 4 miski... Wpuszczając kota do domu patrzyłam, czy Kubusia nie ma w pobliżu.

Och trudny los bycia DT, ale gdy oddaje się psiaka w tak cudowne ręce – wiem, że było warto – mimo, że tu na początku marudziłam, narzekałam że nie dam rady, że jest ciężko z taką ilością zwierza w domu, że samej mi ciężko o Kubusiowie uszko dbać... Ale wiem, że drugi raz postąpiłabym tak samo, bo przecież mimo tak wielu przeszkód, nie można przejść obojętnie obok cierpiącego z bólu zwierzaka i zawsze trzeba go ratować.




WSZYSTKIM TU OBECNYM NA WĄTKU, WSZYSTKIM KTÓRZY ŚLEDZILI LOSY KUBUSIA, KIBICOWALI, TRZYMALI KCIUKI, PRZESYŁALI DOBRE SŁOWA, WSZYSTKIM KTÓRZY POMAGALI FINANSOWO W LECZENIU KUBUSIA – BARDZO, BARDZO MOCNO DZIĘKUJĘ.

Akrum


Dodane przez: Isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106