Odwiedzin: 7540 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

Amor (piesek)


Kira i Frida (suczka)


SONIA z UKRAINY (suczka)


KOREK (piesek)


ARGO (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102

152011
sierpnia
KUBUŚ POJECHAŁ DO SWOJEGO DOMU
relacja opiekunki z Domu Tymczasowego Kubusia

MAŁY POGRYZIONY KUBA - JUŻ ZDROWY POJECHAŁ DO SWOJEGO DOMU
relacja opiekunki z Domu Tymczasowego Kubusia

http://jamniki.eadopcje.org/psiak/341
http://jamniki.eadopcje.org/newsy/10



No i pojechał Kubuś...

Iza z Wojtkiem przyjechali około godziny 14-stej. Oczywiście na powitanie moje psiulki zaczęły szczekać, ale tylko króciutko, bo za chwilkę dostały pyyyyszne smaczki od Izy, Kubuś oczywiście też. Powitał ładnie swoich nowych ludzi. Dał się wymiziać, merdał ogonkiem, tulił się do Izy i Wojtka.

Wypiliśmy kawkę, poopowiadaliśmy sobie o psiakach, Kubuś cały czas siedział przyklejony do nóg swoich pańciów.

Umowa spisana, książeczka, kocyk, troszkę Kubusiowego jedzonka – spakowane
Przyszła pora rozstania, idziemy do bramy – Kubuś pierwszy przy furtce z merdającym ogonem. Wojtek zapiął smyczkę i poszli. Kubuś nawet nie spojrzał na mnie, nawet się nie oglądnął czy ja może też idę – mały zdrajca. Ale to dobrze – widać, że wyczuł, iż jedzie do swojego nowego suuuperaśnego domku, że nowi ludzie są super fajni. Zresztą reakcja moich psiulków: Pestka podchodziła bardzo blisko, Borek dał się głaskać Izie – to nie jest normalne u moich psów – więc tu wyczuły na prawdę fajnych i kochających psiaki ludzi.

Już rozmawiałam z Izą – Kubuś był bardzo spokojny w aucie, więc podróż minęła im spokojnie. Kubuś poznał już sunie rezydentkę – wyszła do parku razem z córką Izy.
A teraz Kubuś zwiedza swój nowy domek.

A ja – owszem beczałam od samego rana, chodziłam z gulą w gardle – bo to tak jakbym oddawała swoje dziecko – ja się szybko przywiązuje do tymczasowiczów.
Ale poznając osobiście Izę i Wojtka wiem, że Kubuś trafił NAPRAWDĘ SUUUUPER
I lepszego domku dla Kubusia bym nigdzie nie znalazła. Żegnając Kubusia, patrząc jak odjeżdża – smutek w sercu, ale i wielka radość, że odtąd już na zawsze będzie szczęśliwy.

Iza, Wojtek – bardzo miło mi było Was poznać osobiście i gościć Jesteście super i wiem, że pokochacie Kubusia tak bardzo, a nawet jeszcze bardziej niż ja.

A ja, szykując psiakom obiad ustawiłam 4 miski... Wpuszczając kota do domu patrzyłam, czy Kubusia nie ma w pobliżu.

Och trudny los bycia DT, ale gdy oddaje się psiaka w tak cudowne ręce – wiem, że było warto – mimo, że tu na początku marudziłam, narzekałam że nie dam rady, że jest ciężko z taką ilością zwierza w domu, że samej mi ciężko o Kubusiowie uszko dbać... Ale wiem, że drugi raz postąpiłabym tak samo, bo przecież mimo tak wielu przeszkód, nie można przejść obojętnie obok cierpiącego z bólu zwierzaka i zawsze trzeba go ratować.




WSZYSTKIM TU OBECNYM NA WĄTKU, WSZYSTKIM KTÓRZY ŚLEDZILI LOSY KUBUSIA, KIBICOWALI, TRZYMALI KCIUKI, PRZESYŁALI DOBRE SŁOWA, WSZYSTKIM KTÓRZY POMAGALI FINANSOWO W LECZENIU KUBUSIA – BARDZO, BARDZO MOCNO DZIĘKUJĘ.

Akrum


Dodane przez: Isadora


142011
sierpnia
COROCZNY MARSZ JAMNIKÓW

Dodane przez: Isadora


122011
sierpnia
SIOSTRY KRUPÓWNY Z JAMNIKAMI z PALUCHA

Krupówny w schronisku dla zwierząt


źródło > http://pomponik.pl/galerie/podpatrzono/krupowny-w-schronisku-dla-zwierzat,50903


Joanna i Marta Krupa odwiedziły Schronisko dla Bezdomnych Zwierzat Na Paluchu w Warszawie w ramach akcji „Zawsze adoptuj, nigdy nie kupuj”.

     Fot. Radosław Nawrocki

Dodane przez: Isadora


102011
sierpnia
JAMNIK DROPS PISZE NOWY LIST

DROPS
http://jamniki.eadopcje.org/psiak/366



Siemka Ludziska!!!

Ale ja głupi byłem, istnieją jednak Anioły.
Kochani jestem teraz w domku tymczasowym, mam jedzonko, kumpla, fajnych ludzi. Duzi zabrali mnie do lekarza okazało się że:
– mam brudne uszy, ale bez zmian zapalnych .
– na pyszczku i uszach zmiany grzybiczne,
– skóra strasznie odwitaminizowana i wysuszona sypie się płatami.
– jestem zarobaczony,
– kaszlę,
No i wcale nie jestem tak odwodniony by trzeba było go nawadniać kroplówkami. Uffff. Ale to Wam pisałem, ja po prostu nie chciałem tam żyć i tyle, dlatego nie jadłem.

Teraz piję wodę, mam apetyt (a jakie pyszne jedzonko mi dają, mniam mniam). Dostałem antybiotyk na 48 godzin. Duzi mówią że jak pozbędę się robali zrobią mi badanie nazwali to morfologią.


I tutaj Kochani - bardzo proszę Was bądźcie nadal ze mną. Mój Tymczasowy Domek potrzebuje wsparcia w wydatkach na diagnozowanie i leczenie mnie. Mają nie tylko mnie. Od mojego zdrowia zależy adopcja do Domku takiego na zawsze. Duzi będą szukać jak już będę zdrowy. Każda złotóweczka jest cenna. Dzięki Wam żyję i mam szanse na odzyskanie pełni sił i zdrowia. Jeżeli ktoś z Was będzie taki kochany i zechce zasilić moja skarbonkę podaję dane do przelewu.


Fundacja Animal Rescue
Boremlowska 36 04-338 Warszawa

PL 84 1020 1013 0000 0702 0241 4605
SWIFT: BPKOPLPW
z dopiskiem: dla DROPSIKA



 



wydarzenie na:




Ciągle jeszcze istnieją wśród nas anioły.
Nie mają wprawdzie żadnych skrzydeł,
lecz ich serce jest bezpiecznym portem
dla wszystkich, którzy są w potrzebie
Wyciągają ręce i proponują swoją przyjaźń

(Phil Bosmans)


Dodane przez: Isadora


82011
sierpnia
CZY TO BĘDZIE POŻEGNANIE? CZY KTOŚ URATUJE DROPSA?

DROPS
http://jamniki.eadopcje.org/psiak/366





Siemka,
to chyba mój pożegnalny list...


Jestem DROPS, długonogi jamnik DROPS. Miałem dom, ale wakacje się zaczęły – zostałem wyrzucony. Włóczyłem się, czasem upolowałem kurę... .

Patrzyłem ze smutkiem w oświetlone okna domostw. Kiedyś też miałem dom...


Nadszedł dzień 14 lipca, złapano mnie i przywieziono do schronu. Pomyślałem, że to tylko na chwilę. Nawet zadowolony byłem, micha była... myślałem jutro po mnie przyjdą moi państwo... Kolejny dzień – nikt mnie nie odbieral, kolejny też... i już mi się szczekać nawet nie chciało. Tyle innych wokoło psów, hałas, walka o byt, o miejsce przy kracie aby zobaczył człowiek...

Nikt nie przychodził mnie odebrać, nikt mnie nie chciał, nikt mnie nie chce... Nie mam już po co żyć. Nie chcę już żyć. Nie jem i nie będę jadł. Bardzo schudłem, dawali mi kroplówki, po paru dniach nawet nie mogli się wkłuć bo bardzo schudłem.

Po co to robią, po co mnie ratują? Jaki ma sens życie bez swojego domu, bez swojego człowieka? Co z tego że mam tylko 18 miesięcy, ładne białe ząbki... Po co mi to jak nie jestem nikomu potrzebny.

Nie będę jadł, nie będę pił, chcę odejść za Tęczowy Most. Tam gdzie nie ma porzuconych zwierząt, gdzie nikogo nic nie boli, gdzie nikt nie jest głodny.

Za kratami ktoś znowu przeszedł, nawet na mnie nie spojrzał... nie chcę żyć...
nie będe jadł, nie będę pił...



Jeżeli nie chesz aby to był pożegnalny list Dropsa, jeżeli masz w sercu i domu miejsce dla Dropsa, zadzwoń, napisz maila, ale pospiesz sie bo czasu coraz mniej.

Dane kontaktowe:

Tel. 604 416 873
e-mail: ocelot16@interia.pl


 

wydarzenie na:


 


Dodane przez: Isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102