Odwiedzin: 4276 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

KLARA (suczka)


Amor (piesek)


KOREK (piesek)


Lejdi (suczka)


CZARUŚ (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110

42012
lutego
UWAGA MROZY!!!

UWAGA MROZY!!!

Wiecie co odczuwa człowiek, który zamarza???
  • Najpierw mięśnie robią się napięte a całym ciałem wstrząsają dreszcze. Dochodzi do tego okropny ból oraz sztywność karku.
  • Potem następuje spowolnienie reakcji zmysłów takie jak: problemy z logicznym myśleniem, poruszaniem się czy racjonalnym spostrzeganiem rzeczywistości. Zabójcze wtedy może stać się wszystko, np starta równowagi gdyż szanse podniesienia się po upadku są niewielkie.
  • Przy dalszym spadku temperatury pojawia się apatia a następnie opętanie: stan, w którym ukazują się nieistniejące obrazy i dźwięki. Wyobraźnia maluje wtedy oczekiwane obrazy: ognisko, piec, słońce czy kubek gorącej herbaty.
I jak na ironię wtedy zamarzającym nie jest już zimo , dlatego nie raz zdzierają z siebie ubranie. Odratowani twierdzili, ze umierali z gorąca a nie zimna.


TO SAMO CZUJE PIES I KOT
O KTÓRYM ZAPOMNIAŁ
TWÓJ SĄSIAD, WŁAŚCICIEL BUDOWY ... !!!




kliknij w zdjęcie, przeczytaj artykuł






Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka – pokażmy zimą, że psy mogą na nas liczyć!


Najbardziej na zamarzniecie narażone są psy bezdomne, i te mieszkające na naszych podwórkach. Co robić?



PSY PODWÓRKOWE
  1. Jeśli trzymamy (oby nie!) psa na łańcuchu – ściągamy go, ewentualnie zamieniamy metalową część na zwykłą obrożę. Metal zamarza, odmraża kark.
  2. Uszczelniamy i ocieplamy budę na przykład styropianem, wyścielamy ją słomą,sianem czy (ewentualnie) kocami. Sprawdzamy regularnie, czy nie są wilgotne bądź spleśniałe.
  3. Budę ustawiamy na kołkach, cegłach, palecie – nie bezpośrednio na ziemi.
  4. Pozwalamy psiakowi wchodzić do stodoły, pomieszczenia gospodarczego czy garażu – szczególnie jeśli pies ma krótką sierść.
  5. Psa o długiej sierści codziennie szczotkujemy – kołtuny zmniejszają izolację.
  6. By utrzymać stałą temperaturę ciała, podczas mrozów pies potrzebuje dodatkowych kalorii. Dajemy mu więc mu jeden posiłek więcej. Można (czytaj „należy”) dawać ciepłe/letnie posiłki (ale nie gorące).
  7. Minimum dwa razy dziennie dajemy ciepłą/letnią wodę do picia.
  8. Za bramę można wystawić miskę z jedzeniem dla bezdomnych psiaków. Na pewno jakiś chętny się znajdzie.
  9. Dzwonimy do Straży Miejskiej, lokalnej fundacji, schroniska jeśli widzimy psa bezdomnego, bądź nieodpowiednie zabezpieczonego przez mrozem. (nawet u sąsiada)
  10. Obserwujemy psa, szczególnie uszy, łapki i ogon – to one najbardziej narażone są na odmrożenia.
  11. REAGUJEMY i nie przechodzimy obojętnie – długotrwałe przebywanie na zimnie powoduje obniżenie temperatury ciała. Hipotermia może być śmiertelna!

Kanapowce
  1. Przed wyjściem na spacer smarujemy łapki wazeliną, oliwą, olejkiem albo tłustym kremem.
  2. Skracamy czas spacerów (no chyba, że naszym kanapowcem jest Husky- wtedy nie.
  3. Po powrocie do domu myjemy łapki- żeby spłukać z nich sól. Inaczej pies będzie ją zlizywał.
  4. Psom o krótkiej sierści zakładamy kubraczki- nawet jeśli ktoś spojrzy na nas z politowaniem.

Inne
  1. Jeżeli mamy stare, niepotrzebne koce, ręczniki,słomę, siano, budy – zawozimy je do Schroniska, oddajemy Fundacji.
  2. Można wozić ze sobą karmę „na wszelki wypadek” i gdy ten „wypadek” się nadarzy nakarmić psiaka.
  3. Jeśli mamy czas jedziemy do Schroniska pomoc pracownikom i wolontariuszom. Jeśli mamy ochotę organizujemy wśród znajomych zbiórkę darów dla bezdomnych psów.
  4. Jeśli mamy możliwość – adoptujemy jednego psa, bo „adoptując jednego psa, nie zmienimy świata, ale zmieni się świat dla tego jednego psa”. „Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka” – pokażmy zimą, że psy mogą na nas liczyć!


Autor: Katarzyna Pisarska „Psie adopcje” serial dokumentalny



Dodane przez: Isadora


22012
lutego
KALENDARZ - Z JAMNIKAMI PRZEZ CAŁY ROK

KALENDARZ - Z JAMNIKAMI PRZEZ CAŁY ROK - LUTY 2012


Śliczny kalendarz z jamniczymi pięknościami wszelkich maści, wielkości i rodzaju włosa. Z pewnością będzie elegancką ozdobą domu czy biura każdego miłośnika psów.

Kalendarz powstał z inicjatywy użytkowników tzw. „zielonego jamniczego forum”, którzy tym sposobem nie tylko sprawili sobie i najbliższym miły prezent, ale również zechcieli wspomóc te psiaki, które nie mają w życiu tak dobrze jak jamniki z kalendarza.

Wydawca kalendarza zobowiązał się zyskiem z kalendarza wspomóc bezdomne psy.
Kupując go przyczynicie się zatem do choć minimalnej poprawy ich losu. Zróbmy im razem świąteczny prezent.




Format kalendarza: A3 (297x420 mm)
13 stron (12 miesięcy + okładka)
Spiralowany z zawieszką



Zainteresowanych zakupem zapraszamy:
jamniki@eadopcje.org


Dodane przez: Isadora


292012
stycznia
ZNALEZIONO JAMNICZKĘ
Prosimy o pomoc właścicieli psów z OCHOTY/WŁOCH

Prosimy o pomoc właścicieli psów z OCHOTY/WŁOCH
ZNALEZIONO JAMNICZKĘ

relacja osoby która  przygarneła jamniczkę



W dniu 29.01.2012 o godz.12.40 na bazarze przy ul. Bakalarskiej róg Al. Krakowskiej (Ochota/Włochy) byłam świadkiem próby sprzedaży suni – jamniczki (czarna podpalana z białą plamką pod szyją). Sunia miała dwie obroże (przeciwpchelną i plecioną kolorową) oraz czerwoną smycz.

Próbowało ją sprzedać dwoje zaniedbanych ludzi – Rumuni(?) słabo mówiący po polsku. Kobieta nagabywała przechodniów ciągnąć przerażoną, zziębniętą sunię. Zadzwoniłam do Straży Miejskiej z prośbą o interwencję. Chciałam, żeby ujęto ich na gorącym uczynku i ustalono właściciela psa. Dodatkowo okoliczni kupcy mówili, że napewno pies został ukradziony np. spod sklepu i Rumuni próbują teraz na nim zarobić.

Patrol nie przyjeżdżał długo, a handlarze zaczęli oddalać się z psem. Podeszłam, żeby zapytać o sunię, chciałam grać na zwłokę, żeby Straż zdążyła nadjechać. Nie zdążyła! Spytałam ile facet chce za sunię. Chciał 25zł. Wyjęłam pieniądze i oddał mi suńkę. Jak oddawał mi smycz, pochylił się i zsikał pod siebie na stojąco!!! Myślałam, że może wylewa mu się jakaś flaszka z kieszeni, ale on się po prostu zsikał na stojąco na chodnik! Taki był nachlany! Kiedy zaczęłam odchodzić przerażona całą sytuacją, kobieta mnie dogoniła i zaczęła wyłudzać więcej kasy, mówiła, że chce 50zł, a mąż źle zrozumiał i za mało powiedział. Postraszyłam, że zaraz wezwę policję, jak babsko się nie odczepi. Że dostali kasę i więcej nie dam! Bałam się, że wyrwą mi psa z powrotem, ale dali spokój.



Zaczekałam na patrol. Przyjechali. Nic nie pomogli.
Efekt: mam sunię u siebie w domu. U weta ustaliłam chip, ale nic więcej. Na Paluchu nie ma danych psa o takim nr chipa. Rozpacz!

Proszę, jeśli ktokolwiek z Was zna sunię lub widział ją w swojej okolicy, proszę o kontakt na jamniki@eadopcje.org. Sunia najprawdopodobniej jest z najbliższej okolicy, ukradziona spod sklepu itp. Może ktoś ją już szuka?! Proszę o pomoc!!!


Dodane przez: Isadora


262012
stycznia
Tyle lat w samotności - bez ukochanego człowieka, bez własnego miejsca, bez najmniejszej nadziei...

Tyle lat w samotności – bez ukochanego człowieka, bez własnego miejsca, bez najmniejszej nadziei...
http://jamniki.eadopcje.org/psiak/426


Mam na imię Smerfetka, chyba… tak na mnie czasem wołają. Sądzę więc, że tak mnie właśnie nazwano, bo słyszę to już częściej niż dotychczasowe „ten stary rudy kundel”. To chyba takie nieładne, prawda?

Pytają się czasem także jakiej jestem rasy, ale zupełnie nie wiem o co im chodzi. Przecież wszystkie jesteśmy takie same, czyż nie? Mamy cztery łapki, po jednym ogonku, oczka, nosek, uszka… więc co to jest ta rasa? Bo chyba to coś bardzo ważnego. Ludzie je bardziej kochają, tak myślę… Słyszałam nawet, że płacą za takie psy pieniądze.

To prawda?

Bo jeśli tak, to ja trochę tych ludzi nie rozumiem. Nas tutaj jest tak wiele, nikt za nas nie chce zapłaty, a jednak żaden człowiek nie przychodzi. I im więcej o tym myślę, tym bardziej uświadamiam sobie, że to musi chodzić o tę całą „rasę”. To jest bardzo dziwne i skomplikowane. Jeśli taki człowiek kocha tylko rasowego to czy jemu się wydaje, że tylko ten rasowy odwdzięczy się miłością?



Może ja jestem już stara i wcale nie taka mądra, ale kochać to ja bym mogła każdego i wcale bym nie patrzyła na to czy ten ktoś jest duży, mały, biały czy czarny. My kochamy wszystkich, więc nie wiem czemu ludzie tak nie potrafią. Smutne to, nawet bardzo. A wiecie czemu? Bo ja to na pewno nie jestem żadnej rasy. No chyba, że „brzydka” to jest ta rasa, ale chyba nie, bo się wszyscy tylko śmieją. Kiedyś myślałam, że jak będę starsza to może stanę się rasowa, nie wiem jak – jakoś. I naprawdę żyłam tą nadzieją, choć teraz wiem, że to głupie. Rasową nie zostałam, wręcz zbrzydłam, bo jak kiedyś mówili „brzydka” to teraz dodają „stara i brzydka”, a to jeszcze gorzej, podobno.


Jakiś czas temu nawet kolor zmieniłam, poważnie! Zrobił mi się szary pyszczek i byłam bardzo szczęśliwa, bo pomyślałam sobie, że takiego kolorowego pieska to szybciej ktoś sobie wypatrzy. Ale jakoś chyba ludzie nie lubią szarego, bo im się w ogóle nie podoba. Chyba, że dobrze nie widać, bo w sumie to ja mała jestem. Skakać wysoko też nie potrafię. Hmm… tak! To musi być to! Ludzie nie widzą jaka jestem kolorowa, bo mam za krótkie łapki. A ludziom się schylać nie chce. Wiecie skąd to wiem? Bo rzucają jedzenie z góry. Jak mieszkałam w azylu, to ani razu nikt się nie schylił do mnie. Ani żeby podać obiad, ani żeby pogłaskać. Choć ja to się trochę bałam, żeby to głaskanie nie bolało, bo różnie tam bywało. Teraz już tam nie mieszkam. I bardzo się cieszę, bo wtedy byłam samotna i nieszczęśliwa.

Wiecie, że mieszkałam w boskie z wielkim i groźnym amstaffem? Ten „amstaff” to jest właśnie chyba ta rasa, no albo jego imię, nie wiem. W każdym razie strasznie się rządził tam, a że miejsca nie było, to musiałam siedzieć w kącie i mu pod żadnym pretekstem nie przeszkadzać. Nie rozmawiał ze mną, wyjadał moje jedzenie, nie pozwalał podejść do krat kiedy szedł człowiek. Straszny był z niego towarzysz, nie polecam. Choć teraz jak sobie tak na spokojnie pomyślę, to wcale się na niego nie gniewam. On też był nieszczęśliwy. Nawet ludzie się go bali. Biedak tam został, nie wiem co u niego słychać, ale życzę mu dobrego człowieka. Ciekawe czy on też sobie myśli gdzie się teraz podziewam? E, chyba nie. Dziś już mam znacznie lepiej, bo nikt mi z miski nie podkrada obiadku, a i nawet na spacery wychodzę! Poważnie! Nawet czasem na takiej smyczy, którą z drugiej strony trzyma człowiek. Jestem wtedy bardzo dumna, bo wyobrażam sobie, że jestem tego człowieka. Cudowne uczucie. Być kimś ważnym dla jakiejś osoby, ach, marzenie!

Czy marzenia się spełniają? Chyba tak, bo tu było kilka piesków, które marzyły o człowieku i on wkrótce przyszedł i je zabrał. Przyznam się Wam, że też bym tak chciała. Tak po prostu, żeby ktoś przyszedł i powiedział „chodź ze mną”. Poszłabym wtedy z nim na koniec świata! Naprawdę, nie kłamię. Ale byłabym dumna krocząc obok nogi takiego dobrego człowieka. Zrobiłam wszystko dla niego, wszystko czego by zapragnął. Codziennie go wypatruję, oby tylko zdążył, bo ostatnio usłyszałam… że nie zostało mi wiele czasu…


Łagodna, przytulna, cicha
trochę lękliwa wobec ludzi, których nie zna
Może zamieszkać z psem (samcem), jeśli jest niewielki i łagodny
Goni koty, więc poszukiwany dom bez nich
Odrobaczona, zaszczepiona, wysterylizowana


Kontakt w sprawie adopcji:
501 801 553 lub 605 720 376


Dodane przez: Isadora


252012
stycznia
ALFIK - szorstkowłosy przystojniak szuka domu od zaraz

Z OSTATNIEJ CHWILI
ALFIK już w swoim domu.
Kolejny jamniś uratowany dzięki Wam
.




ALFIK - szorstkowłosy przystojniak szuka domu od zaraz

http://jamniki.eadopcje.org/psiak/590


Jestem 5,5 rocznym kawalerem, uwielbiam towarzystwo innych zwierząt – mogę dzielić nowy dom zarówno z pieskiem jak i kotkiem.

Uwielbiam na nowo poznawać świat – chodzić na spacery, zwiedzać, wąchać, biegać i bawić się w berka a też przytulać się oraz dopominać o pieszczoty, jednak najbardziej to kocham zakopywać się w koce robiąc sobie norki.

Szukam nowego domku ponieważ poprzedni pan mnie chyba nie lubił.



Teraz czekam na nowych właścicieli – jestem przebadany przez lekarza weterynarii i po konsultacji zoopsychologa.



Jeśli szukasz wiernego i oddanego towarzysza na długie lata to zadzwoń :)
tel. kontaktowy 505 84 55 99



Dodane przez: Isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110