Odwiedzin: 48553 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

DUSZEK (piesek)


KOREK (piesek)


SONIA z UKRAINY (suczka)


Misia (suczka)


Cygaro (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108

262012
stycznia
Tyle lat w samotności - bez ukochanego człowieka, bez własnego miejsca, bez najmniejszej nadziei...

Tyle lat w samotności – bez ukochanego człowieka, bez własnego miejsca, bez najmniejszej nadziei...
http://jamniki.eadopcje.org/psiak/426


Mam na imię Smerfetka, chyba… tak na mnie czasem wołają. Sądzę więc, że tak mnie właśnie nazwano, bo słyszę to już częściej niż dotychczasowe „ten stary rudy kundel”. To chyba takie nieładne, prawda?

Pytają się czasem także jakiej jestem rasy, ale zupełnie nie wiem o co im chodzi. Przecież wszystkie jesteśmy takie same, czyż nie? Mamy cztery łapki, po jednym ogonku, oczka, nosek, uszka… więc co to jest ta rasa? Bo chyba to coś bardzo ważnego. Ludzie je bardziej kochają, tak myślę… Słyszałam nawet, że płacą za takie psy pieniądze.

To prawda?

Bo jeśli tak, to ja trochę tych ludzi nie rozumiem. Nas tutaj jest tak wiele, nikt za nas nie chce zapłaty, a jednak żaden człowiek nie przychodzi. I im więcej o tym myślę, tym bardziej uświadamiam sobie, że to musi chodzić o tę całą „rasę”. To jest bardzo dziwne i skomplikowane. Jeśli taki człowiek kocha tylko rasowego to czy jemu się wydaje, że tylko ten rasowy odwdzięczy się miłością?



Może ja jestem już stara i wcale nie taka mądra, ale kochać to ja bym mogła każdego i wcale bym nie patrzyła na to czy ten ktoś jest duży, mały, biały czy czarny. My kochamy wszystkich, więc nie wiem czemu ludzie tak nie potrafią. Smutne to, nawet bardzo. A wiecie czemu? Bo ja to na pewno nie jestem żadnej rasy. No chyba, że „brzydka” to jest ta rasa, ale chyba nie, bo się wszyscy tylko śmieją. Kiedyś myślałam, że jak będę starsza to może stanę się rasowa, nie wiem jak – jakoś. I naprawdę żyłam tą nadzieją, choć teraz wiem, że to głupie. Rasową nie zostałam, wręcz zbrzydłam, bo jak kiedyś mówili „brzydka” to teraz dodają „stara i brzydka”, a to jeszcze gorzej, podobno.


Jakiś czas temu nawet kolor zmieniłam, poważnie! Zrobił mi się szary pyszczek i byłam bardzo szczęśliwa, bo pomyślałam sobie, że takiego kolorowego pieska to szybciej ktoś sobie wypatrzy. Ale jakoś chyba ludzie nie lubią szarego, bo im się w ogóle nie podoba. Chyba, że dobrze nie widać, bo w sumie to ja mała jestem. Skakać wysoko też nie potrafię. Hmm… tak! To musi być to! Ludzie nie widzą jaka jestem kolorowa, bo mam za krótkie łapki. A ludziom się schylać nie chce. Wiecie skąd to wiem? Bo rzucają jedzenie z góry. Jak mieszkałam w azylu, to ani razu nikt się nie schylił do mnie. Ani żeby podać obiad, ani żeby pogłaskać. Choć ja to się trochę bałam, żeby to głaskanie nie bolało, bo różnie tam bywało. Teraz już tam nie mieszkam. I bardzo się cieszę, bo wtedy byłam samotna i nieszczęśliwa.

Wiecie, że mieszkałam w boskie z wielkim i groźnym amstaffem? Ten „amstaff” to jest właśnie chyba ta rasa, no albo jego imię, nie wiem. W każdym razie strasznie się rządził tam, a że miejsca nie było, to musiałam siedzieć w kącie i mu pod żadnym pretekstem nie przeszkadzać. Nie rozmawiał ze mną, wyjadał moje jedzenie, nie pozwalał podejść do krat kiedy szedł człowiek. Straszny był z niego towarzysz, nie polecam. Choć teraz jak sobie tak na spokojnie pomyślę, to wcale się na niego nie gniewam. On też był nieszczęśliwy. Nawet ludzie się go bali. Biedak tam został, nie wiem co u niego słychać, ale życzę mu dobrego człowieka. Ciekawe czy on też sobie myśli gdzie się teraz podziewam? E, chyba nie. Dziś już mam znacznie lepiej, bo nikt mi z miski nie podkrada obiadku, a i nawet na spacery wychodzę! Poważnie! Nawet czasem na takiej smyczy, którą z drugiej strony trzyma człowiek. Jestem wtedy bardzo dumna, bo wyobrażam sobie, że jestem tego człowieka. Cudowne uczucie. Być kimś ważnym dla jakiejś osoby, ach, marzenie!

Czy marzenia się spełniają? Chyba tak, bo tu było kilka piesków, które marzyły o człowieku i on wkrótce przyszedł i je zabrał. Przyznam się Wam, że też bym tak chciała. Tak po prostu, żeby ktoś przyszedł i powiedział „chodź ze mną”. Poszłabym wtedy z nim na koniec świata! Naprawdę, nie kłamię. Ale byłabym dumna krocząc obok nogi takiego dobrego człowieka. Zrobiłam wszystko dla niego, wszystko czego by zapragnął. Codziennie go wypatruję, oby tylko zdążył, bo ostatnio usłyszałam… że nie zostało mi wiele czasu…


Łagodna, przytulna, cicha
trochę lękliwa wobec ludzi, których nie zna
Może zamieszkać z psem (samcem), jeśli jest niewielki i łagodny
Goni koty, więc poszukiwany dom bez nich
Odrobaczona, zaszczepiona, wysterylizowana


Kontakt w sprawie adopcji:
501 801 553 lub 605 720 376


Dodane przez: Isadora


252012
stycznia
ALFIK - szorstkowłosy przystojniak szuka domu od zaraz

Z OSTATNIEJ CHWILI
ALFIK już w swoim domu.
Kolejny jamniś uratowany dzięki Wam
.




ALFIK - szorstkowłosy przystojniak szuka domu od zaraz

http://jamniki.eadopcje.org/psiak/590


Jestem 5,5 rocznym kawalerem, uwielbiam towarzystwo innych zwierząt – mogę dzielić nowy dom zarówno z pieskiem jak i kotkiem.

Uwielbiam na nowo poznawać świat – chodzić na spacery, zwiedzać, wąchać, biegać i bawić się w berka a też przytulać się oraz dopominać o pieszczoty, jednak najbardziej to kocham zakopywać się w koce robiąc sobie norki.

Szukam nowego domku ponieważ poprzedni pan mnie chyba nie lubił.



Teraz czekam na nowych właścicieli – jestem przebadany przez lekarza weterynarii i po konsultacji zoopsychologa.



Jeśli szukasz wiernego i oddanego towarzysza na długie lata to zadzwoń :)
tel. kontaktowy 505 84 55 99



Dodane przez: Isadora


242012
stycznia
RATUJCIE PORTOSA BO GO ZAGRYZĄ!!!!

RATUJCIE PORTOSA BO GO ZAGRYZĄ!!!!
http://jamniki.eadopcje.org/psiak/586


Portos jest w boksie ciągle atakowany przez psy. Udało się nawet uchwycić początek takiego ataku. Na zdjęciach nie widać dobrze, ale na głowie ma krwawą dziurkę po zębie.


ZAGRYZĄ!!!!
RATUJCIE PROSZĘ.

DOM POTRZEBNY NA CITO.


Kontakt w sprawie adopcji/pomocy:
tel. 605 060 617
mail: jamniki@eadopcje.org



Dodane przez: Isadora


242012
stycznia
RATUJCIE PORTOSA BO GO ZAGRYZĄ!!!!

KAPSELEK [']
http://jamniki.eadopcje.org/psiak/576


Kapselek umarł 22 stycznia 2012, pracownik znalazł go rano w kojcu.
Od paru dni czuł sie gorzej, dodatkowo chwycił kaszel kenelowy. Pomimo leczenia nie poradził sobie. Miał TYLKO 2 LATA. Przepraszamy Kapselku że nie zdążylismy znaleźć dla ciebie domu

Kapselku...[*]





Dodane przez: Isadora


182012
stycznia
Za górami… ech to nie ta bajka … w Korabiewicach mieszka w budzie jamnisiowata sunia z astmą…. Idą mrozy…

Za górami… ech to nie ta bajka … w Korabiewicach mieszka w budzie jamnisiowata sunia z astmą…. Idą mrozy…


W Korabiewicach mieszka jamnisiowata sunia. Jej wiek, przeszłość to masa znaków zapytania. Ma... tak coś ma… imię Spila i... astmę. I jeszcze … budę w której mieszka… W jej wzroku napotkamy mieszaninę uczuć: zwątpienia i czujności, smutku a jednocześnie łagodności, ufności i jeszcze tlącej się iskierki nadziei.
 

Spila nie skarży się na swój los, nie wie przecież, że ofiarowana jej rzeczywistość nie jest tym co powinna mieć. Nie wie, że gdzieś istnieje kanapa dla niej, a my wierzymy że się odnajdzie.


Trudno nazwać sunię uosobieniem piękna, choć prawda jest i taka, że cudze gusta nie podlegają dyskusji. Prawdziwe piękno jamnisiowatej Spili tkwi w jej wnętrzu, spokojnym charakterze, wyczuwalnym urzeczeniu ludźmi, uwadze, jaką skupia na nich. Widać, że stara się chwytać w lot, czego od niej oczekują. Spila nie jest agresywna, nie zaczepia innych psiaków, ale współtowarzyszące czterołapki jej nie kochają.

 




Idą mrozy…



Prosimy Państwa o pomoc, o podarowanie Spili lepszej przyszłości, normalności u boku człowieka, którego, co do tego nie ma wątpliwości, pokocha całą sobą! To tak niewiele, chciałaby się rzec ale, czy aby na pewno? Czy w życiu, uchylając się przed jego ciosami, depcząc po piętach nieuchwytnym marzeniom, nie chodzi o to, aby wreszcie ktoś pokochał nas bezwarunkową, wręcz poddańczą miłością, nie zważając na nasze niedoskonałości, kierował się wiecznym wybaczeniem, trwał obok, gdy inni, zawodni odchodzą w milczeniu?

Taką istotą jest zwierzę, zwłaszcza skrzywdzone zwierzę. Ono bowiem ochłap czułości potraktuje jak największy skarb, a w naszej, bywa, że humorzastej naturze dostrzeże przesionek raju. Wyciągnięcie dłoni do Spili jest w stanie załatwić dwie sprawy. Pierwszą jest spełnienie prawdziwie dobrego uczynku, drugą zapełnienie pustki własnej egzystencji, zagwarantowanie sobie wiernego po kres jego dni przyjaciela, a to wartość, która nie ma ceny.




Osoby zainteresowane pomocą biedactwu proszone są o kontakt
pod numerem: 695 280 402 (do obecnego kierownika Korabiewic).


Istnieje możliwość dostarczenia suczki do Warszawy.
Mamy nadzieję , że znajdzie się dla niej dom tymczasowy lub stały i nie będzie musiała zamarzać w budzie...



 

event na facebooku:
kliknij w banerek


 


Dodane przez: Isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108