Odwiedzin: 4228 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

Lejdi (suczka)


KLARA (suczka)


KOREK (piesek)


ARGO (piesek)


CZARUŚ (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110

122012
kwietnia
"Wieszcz się gniewa"

Wierszyk "Wieszcz się gniewa" napisany przez Wielbiciala Jamników - Rafała, zdobył 2 miejsce na ubiegłorocznym Marszu Jamników.  Zachęcam i zapraszam do przesyłania swoich utworów, opowiadań, obrazów, rzeźb, których tematem jest JAMNIK i porzesyłania na adres jamniki@eadopcje.org


Wierszyk pt. „Wieszcz się gniewa” - autor Rafał.K.

Rzecz miała miejsce kiedyś w Krakowie, wiec posłuchajcie Panie, Panowie!
Pewien polityk chcąc być wybranym, czując się jednak niedocenianym
Wpada na pomysł całkiem szalony: na Rynku stolik ma rozłożony,
na nim ulotek przeróżnych wiele i nawołuje: hej, przyjaciele!
Hej, krakowianie, moi ziomkowie, przepiękne panie, mili panowie,
czyż to normalne, by w naszym grodzie ulegać śmiesznej, jamniczej modzie?
Czyż to nie absurd, byśmy co roku tłumy jamników mieli na oku?
Niech Marsz Jamników, pomysł chybiony, z rozkładu imprez będzie skreślony!

Nagle się stała rzecz niecodzienna, w historii miasta jakże znamienna!
Sam mistrz Mickiewicz zstąpił z pomnika! Za kołnierz złapał awanturnika
i jak nie wrzaśnie: Ja protestuję! Co roku chętnie się przypatruję,
jak tłum kochanych, długaśnych psiaków na krótkich łapkach przemierza Kraków!
Jak śmiesz więc, błaźnie ty obrzydliwy, niszczyć ów zwyczaj tak urokliwy?!
Pozbawić Kraków Jamników Marszu to jak pierogi pozbawić farszu!
Jamniczą chciałeś zniszczyć tradycję, sam więc skazałeś się na banicję!

Zebrani w miejscu tym krakowianie krzyknęli: Mamy to samo zdanie!
Pochód jamników będzie i basta, a kto go nie chce, niech znika z miasta!
Wnet sprowadzono taczkę zieloną, awanturnika w niej posadzono,
siedząc więc w taczce na kępce trawy, opuścił Kraków w cieniu niesławy.
Mickiewicz wrócił zaś na swój cokół i błogi spokój zagościł wokół.
Od tamtej pory nikt z polityków już nie narzekał na Marsz Jamników.



Dodane przez: Isadora


72012
kwietnia
WIELBICIELOM JAMNIKÓW - POGODNYCH i SPOKOJNYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY

Dodane przez: Isadora


32012
kwietnia
FELIETON RULONA - JAMNIKA RULONA
NIE ZOSTAWIAJCIE PSÓW PRZED SKLEPEM

TO PISĘ JA RULON... WRRRRRRR... JAK SIĘ WYŁĄCZA TEN KAPSLOK??? WCISKAM I WCISKAM I Nic... o wyłączyłem ...

No to tak, ja w takiej sprawie. Czasem chodzę z Dużymi do sklepu, tam jest fajnie, bo albo Duży zostaje ze mną, a Duża wchodzi do środka, albo odwrotnie. I ten co wszedł to potem wychodzi i przynosi mi marchewkę albo trochę mielonego wołowego. Ale ja nie o tym.

Więc ja chodzę z Dużymi do sklepu, ale zawsze jedno zostaje ze mną. I pod tym sklepem to ja spotykam inne psy. I one przychodzą z jednym Dużym i jak Duży wchodzi do sklepu to one zostają same. I przeważnie bardzo płaczą. A najbardziej te najmniejsze. Takie jak ja. Albo takie co no wiecie tylko oczy kokardka i bateryjka. I ten ich Duży to tak siedzi w tym sklepie. A one płaczą pod sklepem. I świeci na nie okropne słońce (ja zawsze siedzę z Dużym albo Dużą w cieniu) albo pada na nie okropny deszcz (ja zawsze siedzę z Dużym albo Dużą pod daszkiem albo mamy swój własny daszek na patyku). A te inne psy płaczą. Bo one myślą, że ich Duży już nie wróci.


A poza tym jak pies jest naprawdę fajny, to inny Duży całkiem obcy może go sobie zabrać spod tego sklepu. A jak pies jest mały i się nie zna na takich sprawach, a Duży jest cwany i się zna, to pokazanie zębów tu nic nie zmieni. I bywa, że taki przystojny jamnik jak ja albo jakiś inny fajny pies traci na zawsze swojego gapowatego ale kochającego Dużego i trafia w złe ręce albo do tego okropnego no... WRRRRRR... schroniska. A jeszcze może się wystraszyć jak czeka pod tym sklepem całkiem sam. I uciec i się zgubić. Albo pogonić za czymś ciekawym i też się zgubić.

Więc jest taka prośba do Dużych, jak idziecie z psem do sklepu, to weźcie drugiego Dużego. A do psów jest taka prośba, nie chodźcie z jednym Dużym do sklepu. Bo to może być więcej szkody niż mielonego i marchewki.

Z poważaniem,
RULON (O, ZNOWU KAPSLOK!)

 


Rulon (wcześniej Napoleon) to jeden z adoptowanych dzięki SOS jamniczków. Tutaj  historia Rulona > http://jamniki.eadopcje.org/psiak/78



 

Dodane przez: Rulon - Jamnik Rulon


222012
marca
Stary materac pod smietnikiem - jego domem - JAMNIK BŁAGA o POMOC

Stary materac pod smietnikiem - jego domem

Wystraszony, zrezygnowany jamnik błaga o dom.

Ewa napisała:
Wczoraj zauważyłam błąkającego się po moim osiedlu jamnika - śliczny, czarny szedł przed siebie nie zwracając uwagi na nikogo. Moja Banda Łobuzów bardzo chciała go zaczepić do zabawy, zaczął wtedy leciutko merdać końcówką ogonka, ale zignorował ich zaczepki. Kiedy moje psy zaczęły szaleć i być zbyt natarczywe- uciekł.

Wyszłam z czymś do jedzenia- jednak nigdzie Go nie było. Kiedy wyszłam na wieczorny spacer, zobaczyłam Go po raz drugi i serce mi pękło- od tej pory nie myślę o niczym innym, tylko o tym jak mu pomóc. Biedak spał na wyrzuconym pod śmietnik, strasznie zniszczonym łóżku. Zaprowadziłam moje psy do domu- wyszłam i znowu Go nie było.



Dzisiaj wychodziłam z domu z jedzeniem, butelką wody i aparatem.
Rano go nigdzie nie znalazłam. Pytałam sąsiadów no i dowiedziałam się, że chłopak został wyrzucony z auta na sąsiednim osiedlu ponad dwa tygodnie temu Tydzień nie ruszał się z miejsca- czekał na swojego „pana”. Kiedy ktoś Go zawołał podbiegał radośnie, garnął się do ludzi...

Później pewien dobry człowiek zaprosił Go do swojego domu. Niestety, po dwóch dnia, kiedy wróciła do domu żona dobrego człowieka pies został wystawiony za drzwi.

I wtedy dopiero, temu biednemu psiakowi, świat się załamał. Zawiódł Go kolejny człowiek - więc postanowił im już nie ufać.

Spotkałam Go popołudniu- spał na tym samym łóżku, po śmietnikiem.
Usiadłam na ziemi, wołałam, prosiłam by podszedł, postawiłam jedzenie i picie ale nie chciał do mnie podejść. Patrzył na mnie swoimi wielkimi smutnymi oczami jakby chciał powiedzieć „Zostaw mnie, mi jest już wszystko jedno”. Podszedł do jedzenia dopiero gdy odeszłam. Jak się najadł i napił, położył się na łóżko. Kiedy podeszłam, i chciałam dotknąć zaczął leciutko dygotać ale dał się pogłaskać... chwilę później uciekł.



Błagam o pomoc! Najchętniej wzięłabym go od zaraz do siebie, ale jest to niemożliwe by był u mnie na tymczasie. To byłby czwarty pies w 34 metrowej kawalerce...
Poza tym muszę spowodować by mi zaufał, pozwolił się złapać...

Chyba znów nie prześpię nocy... Na zdjęciach piękna kupka nieszczęścia


Dane kontaktowe:
Ewka 663 663 966
lub
ewalop@wp.pl

wydarzenie (kliknij w banerek)

 


Dodane przez: Isadora


172012
marca
APEL - ZAGINĘŁA PYSIA - RODZINA ROZPACZA. NAGRODA ZA ZNALEZIENIE!

DRAMATYCZNY APEL
WŁAŚCICIELKI PYSI


Pysia ma 1,5 roku, moja córka Weronika znalazła ją w Mikołajki 2010 r. na stacji kolejowej w Dębem. Siedziała w zaspie śnieżnej, cała zmarznięta, maleńka, nawet nie umiała sama jeść. Zabraliśmy ją do domu , nie wiedząc co z niej wyrośnie. I tak stała się pełnoprawnym członkiem naszej rodziny. Mamy duże podwórko i jeszcze jednego psiaka – Cezara (wielkiego rudzielca). Zaprzyjaźniła się z nim bardzo i zawładnęła całym podwórkiem (również naszymi dwoma kocurami). Jeździła z nami wszędzie i po prostu się od niej uzależniliśmy.



Tego feralnego dnia (29 stycznia 2012 – niedziela) byliśmy z dziewczynkami (Weronika ma 12 lat a Matylda 10) na przeglądzie kolęd, jak wróciliśmy Pysia została na podwórku z Cezarem. Było ok. 20-2030. Jak mąż wyszedł żeby ją zawołać na noc do domu zobaczył, że furtka jest lekko uchylona. Cezar był na podwórku – trochę przestraszony. Mąż wziął samochód i zaczął jeździć i ją wołać po całej okolicy. Na próżno.



Potem wziął Cezara na smycz i do 2.30 wędrował po całej okolicy, pies biegł cały czas przed siebie po czym nagle się zatrzymał, tak jakby zgubił ślad na rozjeździe ulic. Dlatego podejrzewamy że ktoś ją wziął do samochodu. Mieliśmy sygnały z odległego o 8 km Mińska Mazowieckiego że tam błąka się psinka podobna do naszej. Ale wielokrotnie tam jeździliśmy i niestety nigdy nie udało nam się jej zauważyć.



Dla nas nasza Pysia jest bezcenna więc apelujemy do osoby która się nią zaopiekowała aby oddała nam PYSIĘ a my w zamian proponujemy 1000 zł nagrody – co mam nadzieję pozwoli na zakup rasowego szczeniaczka.

Czekamy na informacje:
tel.: 606 445 995 i 602 554 204
Moje Gadu-Gadu

 

 


Dodane przez: Isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110