Odwiedzin: 75340 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

Ksena (suczka)


ARGO (piesek)


Amor (piesek)


Misia (suczka)


SKUBI (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107

292012
lipca
PIERWSZY WYKŁAD W JAMNICZEJ AKADEMII ZDROWIA.
PROF. RAMBO O ZDROWIU.

Witam Jestem Rambo – Jamnik Rambo. Mam 10 lat, mam padaczkę. Uwielbiam chodzić do weta. Najbardziej lubię jak mi zostawią werrrflon w łapce. Mówię Wam jest fajnie, wszyscy się nade mną pochylają, cmokają, załamują ręce i jestem w kręgu zainteresowania. Postanowiłem dołączyć do Akademii Adopcyjnej Rulona i zajmę się wykładami z dziedziny jamniczego zdrowia.


Psia apteczka
  • węgiel w zawiesinie
  • krople do oczu -optex,świetlik
  • smecta
  • ranigast
  • nospa
  • pyraligin-czopki
  • tantum verde do gardziolka,
  • Rivanol/bardzo dobrze zasusza rany/
  • Bandaż opatrunkowy, sterylny kompres na rany, opaski z gazy
  • Plaster, który pozwoli na utrzymanie opatrunku i niemożliwi, psiakowi jego zerwanie
  • Specjalne chusteczki, przeznaczone do dezynfekcji ran
  • Strzykawki, które mogą posłużyć do podania leku, pokarmu lub w razie zatrucia do przepłukiwania
  • Pęseta do usuwania ciał obcych
  • Grzebień przeciw insektom
  • Uchwyt do usuwania kleszczy
  • Linka blokująca pysk, chroniąca przed ewentualnym ugryzieniem
  • Małe nożyczki, termometr, woda utleniona


Pierwsza pomoc po połknięciu ciała obcego - prowokujemy wymioty:
  • łyżeczka soli kuchennej / na 20 kg psa - rozpuszczona w małej ilości wody
  • mocno osłodzony (wysycony roztwór cukru) 1 ml/ 1 kg psa
  • woda utleniona 1:1 z wodą (1/2 szklanki)
  • węgiel aktywowany (carbo medicinalis) 1-2 tabl. na 10 kg. psa
     


Pierwsza pomoc - przegrzanie i udar cieplny
o wykład poprosiłem gościnnie
lek. wet. Anna Dominiak

Objawy przegrzania i udaru cieplnego:

1. Nasilone ziajanie
2. Szybkie, płytkie oddechy
3. Blade, szare albo sine błony śluzowe
4. Przyspieszenie akcji serca
5. Hipertermia - podniesienie temperatury ciała , nawet powyżej 410C.
6. Stopniowa utrata przytomności, śpiączka, drgawki

Jeśli odpowiednio szybko nie udzielimy psu pierwszej pomocy i nie zawieziemy go do lecznicy weterynaryjnej, może dojść do stanu całkowitej niewydolności oddechowo-naczyniowej, a w następstwie do obrzęku płuc i śmierci.

Poniżej opisana została podstawowa pierwsza pomoc. Jednocześnie należy natychmiast organizować transport zwierzęcia do lecznicy weterynaryjnej.

W przypadku zaobserwowania wyżej opisanych objawów, psa należy natychmiast umieścić w cieniu lub innym chłodniejszym miejscu. Jeśli do przegrzania doszło w samochodzie, na wybiegu czy w transporterze zwierze należy natychmiast zabrać z nagrzanego miejsca. Miejsce, do którego przenosimy psa powinno być chłodniejsze, ale nie o bardzo dużej różnicy temperatur.

Kładziemy psa na ziemi, na boku. Upewniamy się czy ma wyprostowaną szyję, tak aby drogi oddechowe były w naturalnym ułożeniu. Otwieramy delikatnie pysk i upewniamy się, czy język nie zasłania wejścia do gardła.

Gdy pies jest już prawidłowo ułożony i mamy pewność, że jego drogi oddechowe są drożne, przystępujemy do stopniowego ochładzania zwierzęcia. Pierwszą czynnością jaką należy wykonać jest położenie mokrej szmatki, lekkiego ręcznika na czaszce i szyi psa. Ma to na celu ochronę mózgu przed wysoką temperaturą, a bodźce z obszaru szyi natychmiast trafiają do ośrodka termoregulacji i ośrodka oddychania.

Następnie przystępujemy do STOPNIOWEGO ochładzania całego ciała psa. Należy go delikatnie polewać letnią wodą. Nie należy nagle oziębiać psa bardzo chłodną wodą lub zanurzać go w wannie z zimną wodą. Może to doprowadzić do skurczu naczyń obwodowych i w rezultacie do jeszcze większego upośledzenie oddawania ciepła z organizmu zwierzęcia. Wystarczy, że powoli słabym, delikatnym strumieniem ochłodzimy początkowo klatkę piersiową i brzuch, a następnie kończyny zwierzęcia. Nie należy psa przykrywać żadnym ręcznikiem, nawet mokrym, gdyż utrudnia mu to oddanie nadmiaru ciepła.

Jeśli pies jest przytomny możemy mu podać miskę z wodą, ale nie zmuszajmy go do picia. Jeśli nie chce, możemy zwilżyć mu język, wargi i nos. Nie próbujemy podawać zwierzęciu żadnych leków.

Po udzieleniu pierwszej pomocy psa należy jak najszybciej zawieźć do lecznicy. Nawet jeśli jego stan znacznie się poprawił, to jego życie nadal jest w niebezpieczeństwie.

W czasie transportu musimy zapewnić zwierzęciu odpowiednie warunki. Układamy psa na tylnym siedzeniu, zapewniając mu jak najwięcej miejsca. Nie kładziemy go w bagażniku, ani nie wkładamy do klatki, która jest znacznie gorzej wentylowana. Otwieramy okna lub/i włączamy klimatyzację, aby zapewnić ciągły dostęp i cyrkulacje świeżego powietrza. Jeśli to możliwe, warto wcześniej uprzedzić lekarza, że zaraz przywieziemy zwierzę cierpiące z powodu przegrzania. Oczywiste jest, iż pacjent taki powinien być przyjęty natychmiast, bez oczekiwania w kolejce, gdyż jest to sytuacja zagrożenia życia.

Podsumowując, w przypadku przegrzania:
- umieszczamy zwierzę w chłodniejszym miejscu,
- ochładzamy powoli całe ciało, zaczynając od głowy i szyi,
- jak najszybciej dostarczmy psa do lecznicy weterynaryjnej,
- pamiętamy o odpowiednich warunkach podczas transportu.

Czego nie należy robić:
- nie ochładzamy psa nagle, nie wrzucamy go do zimnej wody,
- nie poimy na siłę,
- nie podajemy żadnych leków.

Po powrocie z lecznicy psu, który uległ przegrzaniu lub udarowi cieplnemu, należy zapewnić spokojne, chłodne i odosobnione miejsce, w którym będzie czuł się bezpiecznie i odpoczywał. Podopieczny musi mieć stały dostęp do świeżej wody. Prowadzący lekarz weterynarii zadecyduje kiedy można mu podać posiłek i jaki ma on być. Udar cieplny jest dla zwierzęcia dużym stresem, dlatego zaleca się podawanie lekkostrawnych i wartościowych posiłków.

Pamiętajmy, że w czasie upałów zwierzęta należy otaczać szczególną opieką. Dotyczy to wszystkich zwierząt towarzyszących człowiekowi. Zasady postępowania są takie same w przypadku innych gatunków. Przy kolejnej wizycie w gabinecie weterynaryjnym warto jest poprosić prowadzącego lekarza weterynarii, aby pokazał nam jak zmierzyć tętno, ocenić kolor błon śluzowych i czas kapilarny u naszego podopiecznego. Mając odpowiednią wiedzę, mamy szanse na uratowanie życia naszym przyjaciołom.

lek. wet. Anna Dominiak



Dodane przez: Rambo - Jamnik Rambo


242012
lipca
DRUGI WYKŁAD
AKADEMII ADOPCYJNEJ JAMNIKA RULONA

Witam Szanownych Słuchaczy, dziś będę mówił bez majkrofonu, bo nie mogę się skupić, jak mi tak ciągle zalatuje parówką...



Dzisiejszy odcinek Akademii Adopcyjnej Jamnika Rulona jest poświęcony tematowi adopcji parkingowego jamnika Gustawa.
Mieszkający na parkingu bezdomny Gucio musiał widocznie bardzo komuś przeszkodzić we wsiadaniu do limuzyny czy innego rollsrojsa, bo został "poczęstowany" kopniakiem, który doprowadził do paraliżu tylnych łapek.

Stał się jednak cud, wezwano lekarza, zadbano o rehabilitację małego, żółtego jamnika. Paraliż z wolna ustępuje, Gucio nie znalazł jednak wciąż Domu, ma tylko tymczasowe schronienie.

Gustaw, starszy jamnik złoty jak bursztynek
w lichej budce na parkingu miał dom, jedyny jaki znał,
ktoś przyniósł koc, ktoś inny - pełną miskę,
a Gucio jakoś dawał radę, no bo co zrobić miał?

Na krótkich łapkach biegł życzliwie
ku wszystkim, żeby sprawdzić, czy
ktoś nie chce zabrać go do Domu.
Tak smutno upływały dni...

Aż przyszedł dzień, gdy ktoś Guciowi pożałował
lichutkiej budy, miski, tego, że jamniś się ośmiela jeszcze żyć,
grad kopnięć i uderzeń spowodował,
że nagle Dom i Człowiek stały się Guciowym NIE BYĆ ALBO BYĆ.

Na szczęście stał się cud, o życie Gucia ktoś zawalczył,
bezwładne łapki znów działają, z każdym dniem troszeczkę lepiej,
lecz Gucio nie powinien wracać znów na parking,
tam, gdzie mu grozi, że "życzliwie" znów jakiś gnój kopniakiem go "poklepie".

Gustaw niewiele ma do zaoferowania,
ufne spojrzenie i serce równie złote co futerko,
i z dnia na dzień coraz krótsze jamnikowe życie,
więc, jeśli czytasz to, to proszę, spójrz w lusterko

i powiedz, czy nie widzisz tam Człowieka?
A jeśli widzisz, to zajrzyj w serce mu do dna
i przyznaj, czy nie widzisz tam przypadkiem Gucia?
Bo widzisz, Gucio się upiera, że Cię zna,

bo wyśnił Ciebie w lichutkiej budce na parkingu,
Twój dotyk, uśmiech, ciepłe ręce, miękki głos
i nade wszystko w świecie pragnie, byś po niego wreszcie przyszedł,
gdyż chce po psiemu pocałować Cię prościutko w nos.

Czy nienajmłodszemu już Gutkowi grozi powrót na parking? Spędzanie mroźnych nocy w mizernej, podszytej wiatrem budzie? Żywienie się tym, co przypadkowo skapnie do ubogiej miseczki bezdomnego psa? A może trafi do schroniska, czyli tam, gdzie nie powinien trafić żaden pies, a co dopiero jamnik? Wszak tymczasowe schronienie z definicji ma kiedyś swój koniec i co wtedy?

A może jednak stanie się jeszcze jeden cud? Może to Ty podzielisz się z Gustawem Domem?

Drodzy Słuchacze, szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli. Kto z Was zechciałby podzielić się swoim Domem, a zatem swoim Szczęściem, z Gustawem? Żeby zobaczyć, jak każdego dnia tego żółtego jamniczego Szczęścia jest o jeden jamniczy uśmiech więcej?

Pamiętajcie, liczy się pierwsza prawidłowa odpowiedź, która brzmi - JA! :) Pechowców w tym rozdaniu zapraszam na następny wykład Akademii Adopcyjnej Jamnika Rulona - szczegóły już wkrótce.



Prof. dr hau. Jamnik R(rrr)ulon



Rulon (wcześniej Napoleon) to jeden z adoptowanych dzięki SOS jamniczków. Tutaj  historia Rulona > http://jamniki.eadopcje.org/artykul/Napoleon



GUCIO na facebooku


GUCIO NA SOS DLA JAMNIKÓW
kliknij w zdjęcie

 


Dodane przez: Rulon - Jamnik Rulon


212012
lipca
WYKŁAD INAUGURACYJNY
AKADEMII ADOPCYJNEJ JAMNIKA RULONA

Niuch… niuch… znowu mikrofon pachnie parówką… To interesujące… Khem… khem… Można już? No to jazda!


Witam Państwa na inauguracyjnym wykładzie w Akademii Adopcyjnej Jamnika Rulona. Tematem mojego dzisiejszego wystąpienia będzie adopcja jamnika Pajo. Oddaję głos Pajo, aby mógł się Wam przedstawić:

Jestem jamnik Pajo, mieszkam w schronisku, a to prawie jak Dom, ma ściany i dach. Mam lekarza, kocyki i chrupki w misce, czasem spacer…

A jednak co noc we snach przychodzi do mnie ten, kogo nie ma w schronisku, mój Ludź. Pachnie kiełbaską i słońcem, drapie w ucho, całuje w nos, czule gada, i wtedy oczy robią mi się gorące i mokre.
Wołam: Witaj, przyszedłeś, tak się cieszę, zobacz, dam Ci mój kocyk, znajdę patyk, pójdziemy na spacer… Skaczę, liżę go. I budzę się sam pośród nocy.

Jestem Pajo. Czekam prawie już rok, ile jeszcze, czy ktoś mi to powie, ile jeszcze samotnych nocy w schronisku, zanim przyjdzie po mnie mój Człowiek.

Taaaak.
To teraz przejdźmy do meritum.
Pajo nie jest już słodkim szczeniaczkiem, nie ma rodowodu ani żelaznego zdrowia. Ale każdy z nas kiedyś dorasta, a potem się starzeje, każdego z nas może dotknąć choroba, a co do rodowodu, to wszyscy jesteśmy przecież równi w obliczu wieczności, więc ile tak naprawdę znaczą takie papierki?

Za to Pajo ma nadzieję, która zawsze umiera ostatnia. I serce, którym pokocha Cię tak, że cały świat będzie przystawał oniemiały i pytał, skąd można wziąć takiego psa. A Ty, dumny jak paw, odpowiesz – TAKIEGO znikąd, bo Pajo jest tylko JEDEN i jest MÓJ.

Pajo ma też coraz mniej czasu, bo tak się jakoś głupio składa, że po dniu nadchodzi noc, a po nocy dzień, i z lipca robi się listopad, a siwizny na pyszczku przybywa…

I właściwie to już… koniec mojego wykładu…

Gdy nadejdzie już sroga zima
i w ciepłym łóżku dasz utulić się snom,
to wiedz, że w schronisku drży z tęsknoty
jamnik Pajo, który drugi rok czeka na Dom…

Czas nie stoi w miejscu, czas ciągle ucieka,
podobno jest nas w Polsce 38 milionów,
a psów w schroniskach „jedynie” 100 tysięcy i trochę,
ale Pajo jakoś wciąż nie ma Domu.

Pajo nie jest najmłodszy i zdrowie już nie to 
lecz każdego z nas przecież to czeka
i nikt z nas nie chciałby być wtedy samotny…
Dlatego Pajowi tak bardzo brak własnego Człowieka.

Brak Człowieka, by drapał i głaskał,
brał na spacer, leczył, pozwolił znowu być szczęśliwym psem,
a w ostatniej godzinie na własnych kolanach
pomógł zasnąć spokojnym i dobrym snem.

Gdy nadejdzie już sroga zima,
zanim w cieplym łóżku dasz utulić się snom,
otwórz drzwi i serce, żeby Pajo
zdążył dowiedzieć się, co to znaczy mieć Dom…


Drodzy słuchacze, serdecznie zapraszam do podejścia w zerowym terminie do egzaminu z Pajo. Jakiekolwiek poprawki, zwłaszcza w sesji jesiennej, wykluczone! Zezwala się na przyniesienie wszelkich pomocy naukowych, łącznie ze ściągami i łapówką dla egzaminatora. Z żalem informuję, że zdać może tylko jeden z Was, przewiduję jednak dla pozostałych nagrody pocieszenia.

Prof. dr hau. Jamnik R(rrr)ulon



Rulon (wcześniej Napoleon) to jeden z adoptowanych dzięki SOS jamniczków. Tutaj  historia Rulona > http://jamniki.eadopcje.org/artykul/Napoleon




Pajo ma event na facebooku
kliknij i zapoznaj się z historią Pajo

 


Dodane przez: Rulon - Jamnik Rulon


182012
lipca
Abi trafiła do schroniska w lipcu 2012r.
Ktoś przywiązał ją do drzewa...

Z OSTATNIEJ CHWILI:
ABI pobiegła za Tęczowy Most.
Abi przepraszamy, że nie zdążylismy znaleźć domu.
Gdyby się znalazł Abi najpradopodobniej by żyła.
Jamniki, jamniczkowate  są wyjątkowo nieodporne na schronisko.
Do zobaczenia malutka.


"...Bracie psie, bardziej ludzki niż ludzie,
Na łańcuchu więziony przy budzie
O głodzie, i o chłodzie, i w brudzie,
A podczas lata, gdy szukasz ochłody,
Często bez miski wody;
Psie, który dajesz ludziom wierności przykłady,
Odpuść ludziom, braciszku, wszystkie ludzkie zdrady!..."

 

Artur Chojecki 1880-1951
HYMN ŚWIĘTEGO FRANCISZKA Z ASYŻU



Abi trafiła do schroniska w lipcu 2012r.
Ktoś przywiązał ją do drzewa...

http://jamniki.eadopcje.org/psiak/832



Jest z nią bardzo źle. Dzisiaj zaczęła wymiotować pianą i jakimś śluzem. Całą klatę miała z tej piany. Dostała leki. Potem jak już się z p. wet zbierałyśmy pracownik zgłosił, że Abi załatwia się krwią. Nie była to nawet kupa z krwią, tylko sama krew. Abi dostała jeszcze jeden zastrzyk, wodę, termofor z gorącą wodą. Temperatura ok. 36 Jeśli w nocy nie padnie, a nie będzie poprawy to niestety dla jej dobra czeka ją uśpienie Trzymajcie kciuki, żeby przeżyła

Jak czegoś nie zrobimy…



Rozpacz i strach, którym dano na imię Abi,
drżą cichutko w najciemniejszym kąciku.
Każdy szmer, każdy szelest, każda nowa twarz
wzbudza trwogę w drobniutkim jamniku.

Małe serduszko łomocze i dudni,
ogonek zawinięty pod brzuszek jak najmocniej się da,
zaciśnięte w panice maleńkie ślepka,
Abi "Boję się, boję" - tak, to właśnie ja.

- Boję się, bo świat jest ogromny
i gdzie nie spojrzę, pełno jest na nim zła,
nie dam rady się sama obronić,
nie mam Domu, by w nim się schronić,
więc mój lęk rozrasta się i trwa.

- Może Ty nie boisz się mojego lęku?
Może Twój Dom mógłby być moim Domem?
Może mógłbyś być moim Obrońcą, moim Lwem?
Biegną mi przez łepek myśli szalone.

- Tylko jak znaleźć Dom i Człowieka,
kto zechce taką kupkę strachu w futerku psa?
Nie mam nic, co bym mogła oddać w podzięce...

- Abi?
- Boję się, boję...
- Abi, Twój Człowiek, Dom i Lew to ja.



event Abi



 


Dodane przez: Rulon - Jamnik Rulon


72012
lipca
♥ ♥ ♥ Przepiękne oczy Jamniczki błagają o odruch miłości, o serce i miejsce na Ziemii ♥ ♥ ♥

Z OSTATNIEJ CHWILI:
SARA już nic nie potrzebuje. Pobiegła za TM. Dziękujemy za to, ze byliście i wspieraliście.
Dzisiaj 13 VII rano znaleziono Sarę martwa w boksie. Tylko pare godzin brakowało do ratunku. Sara miał załatwiony dom tymczasowy, czekaliśmy na transport.


"Śpij piesku, śpij...
już odpocząć trzeba
Może będziesz miał
swój kawałek nieba
Może będzie tam
piękniej niż tu teraz
Może spotkasz tych, których tu już nie ma...
Śnij, piesku śnij...
w snach jest zawsze pięknie
Ciepły dom, miejsca dość
na twe wierne serce
Przyjdzie czas spotkać się
potarmosić uszy
lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć
Lecz dziś sobie śnij
a czas łzy osuszy"




Jamniczka z guzem w punkcie przetrzymań!
http://
jamniki.eadopcje.org/psiak/819
 


Historia jamnisi nie ma w sobie nic z romantyzmu, nie jest medialna… Ot historia jakich wiele - o tym jak Los bywa okrutny.

Pan – starszy człowiek – przebywa w szpitalu. Jego stan oceniono na bardzo ciężki i tylko cud może pozwolić powrócić suni do domu. Nagle znalazła się w boksie, gdzie oprócz towarzyszy niedoli — garnki, a w nich zzieleniała woda.

I tylko jej piękne oczy błagają o litość, o dom. A po wyjściu długo jeszcze brzmi w uszach jej rozdzierający, rozpaczliwy krzyk. Ona już ochrypła od tego szczekania, od tego wołania ratunku. Miejsce gdzie znajduje się sunia - to miejsce zapomniane przez ludzi, miejsce gdzie diabeł mówi dobranoc. Psy spędzają tam wiele lat. To miejsce będące najczęściej ostatnim przystankiem na drodze ich życia. Nie ma wolontariatu, nikt tych psów nie ogłasza. Pragniemy aby los jamnisi był początkiem zmian na lepsze innych psów tam przebywających.



Ciężko określić wiek jamniczki bo nie wygląda na starowinkę (przypuszczalnie ma 5–6 lat) ale kamień na zębach jest już dość mocny. Suńka jest wychudzona, ma guza przez który została zakwalifikowana przez Straż Miejską jako pies-samiec. Bardzo lgnie do człowieka, próbuje przecisnąć główkę do głaskania… i płacze i rozpacza gdy człowiek odchodzi. Ma w sobie to COŚ, porusza czułe struny serc, nie pozwala o sobie zapomnieć.



Człowiek pojawia się tu niezwykle rzadko, dawkowany jak lekarstwo. Tego rodzaju lekarstwa jamnisia pragnie całą sobą, o nie prosi przyklejając nosek do krat lecz ma je wydzielane według okrutnego przepisu lekarza — losu. Liczymy na to ze stanie się cud i czyjeś oczy wypatrzą psią, sponiewierana duszyczkę. No i ze stanie się to zanim sunia przestanie wierzyć, że jest sens czekać, że jest gdzieś Anioł w ludzkiej skórze który ją pokocha.




Wierzymy, ze musi gdzieś być meta, na której stoi człowiek, skłonny dać i sobie i Jamniczce wiele chwil szczęścia. Mamy nadzieję, że te dwa serca, ludzkie i psie, się odnajdą, choć czasu jest coraz mniej. Prosimy o pomoc w połączeniu tych dwojga! Może tym człowiekiem jest Pan/ Pani?

Osoby zainteresowane losem sunieczki, te, które wyrażą wolę podarowania jej garści dobrego losu i wskazania Drogi Szczęśliwości, proszone są o kontakt: pod numerem +48 500 357 300 lub drogą mailową, pisząc na adres: jamniki@eadopcje.org


event na facebooku:


Dodane przez: isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107