Odwiedzin: 7514 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

ARGO (piesek)


Freddie Krüger (piesek)


Kira i Frida (suczka)


SONIA z UKRAINY (suczka)


JAZZ (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102

242012
lipca
DRUGI WYKŁAD
AKADEMII ADOPCYJNEJ JAMNIKA RULONA

Witam Szanownych Słuchaczy, dziś będę mówił bez majkrofonu, bo nie mogę się skupić, jak mi tak ciągle zalatuje parówką...



Dzisiejszy odcinek Akademii Adopcyjnej Jamnika Rulona jest poświęcony tematowi adopcji parkingowego jamnika Gustawa.
Mieszkający na parkingu bezdomny Gucio musiał widocznie bardzo komuś przeszkodzić we wsiadaniu do limuzyny czy innego rollsrojsa, bo został "poczęstowany" kopniakiem, który doprowadził do paraliżu tylnych łapek.

Stał się jednak cud, wezwano lekarza, zadbano o rehabilitację małego, żółtego jamnika. Paraliż z wolna ustępuje, Gucio nie znalazł jednak wciąż Domu, ma tylko tymczasowe schronienie.

Gustaw, starszy jamnik złoty jak bursztynek
w lichej budce na parkingu miał dom, jedyny jaki znał,
ktoś przyniósł koc, ktoś inny - pełną miskę,
a Gucio jakoś dawał radę, no bo co zrobić miał?

Na krótkich łapkach biegł życzliwie
ku wszystkim, żeby sprawdzić, czy
ktoś nie chce zabrać go do Domu.
Tak smutno upływały dni...

Aż przyszedł dzień, gdy ktoś Guciowi pożałował
lichutkiej budy, miski, tego, że jamniś się ośmiela jeszcze żyć,
grad kopnięć i uderzeń spowodował,
że nagle Dom i Człowiek stały się Guciowym NIE BYĆ ALBO BYĆ.

Na szczęście stał się cud, o życie Gucia ktoś zawalczył,
bezwładne łapki znów działają, z każdym dniem troszeczkę lepiej,
lecz Gucio nie powinien wracać znów na parking,
tam, gdzie mu grozi, że "życzliwie" znów jakiś gnój kopniakiem go "poklepie".

Gustaw niewiele ma do zaoferowania,
ufne spojrzenie i serce równie złote co futerko,
i z dnia na dzień coraz krótsze jamnikowe życie,
więc, jeśli czytasz to, to proszę, spójrz w lusterko

i powiedz, czy nie widzisz tam Człowieka?
A jeśli widzisz, to zajrzyj w serce mu do dna
i przyznaj, czy nie widzisz tam przypadkiem Gucia?
Bo widzisz, Gucio się upiera, że Cię zna,

bo wyśnił Ciebie w lichutkiej budce na parkingu,
Twój dotyk, uśmiech, ciepłe ręce, miękki głos
i nade wszystko w świecie pragnie, byś po niego wreszcie przyszedł,
gdyż chce po psiemu pocałować Cię prościutko w nos.

Czy nienajmłodszemu już Gutkowi grozi powrót na parking? Spędzanie mroźnych nocy w mizernej, podszytej wiatrem budzie? Żywienie się tym, co przypadkowo skapnie do ubogiej miseczki bezdomnego psa? A może trafi do schroniska, czyli tam, gdzie nie powinien trafić żaden pies, a co dopiero jamnik? Wszak tymczasowe schronienie z definicji ma kiedyś swój koniec i co wtedy?

A może jednak stanie się jeszcze jeden cud? Może to Ty podzielisz się z Gustawem Domem?

Drodzy Słuchacze, szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli. Kto z Was zechciałby podzielić się swoim Domem, a zatem swoim Szczęściem, z Gustawem? Żeby zobaczyć, jak każdego dnia tego żółtego jamniczego Szczęścia jest o jeden jamniczy uśmiech więcej?

Pamiętajcie, liczy się pierwsza prawidłowa odpowiedź, która brzmi - JA! :) Pechowców w tym rozdaniu zapraszam na następny wykład Akademii Adopcyjnej Jamnika Rulona - szczegóły już wkrótce.



Prof. dr hau. Jamnik R(rrr)ulon



Rulon (wcześniej Napoleon) to jeden z adoptowanych dzięki SOS jamniczków. Tutaj  historia Rulona > http://jamniki.eadopcje.org/artykul/Napoleon



GUCIO na facebooku


GUCIO NA SOS DLA JAMNIKÓW
kliknij w zdjęcie

 


Dodane przez: Rulon - Jamnik Rulon


212012
lipca
WYKŁAD INAUGURACYJNY
AKADEMII ADOPCYJNEJ JAMNIKA RULONA

Niuch… niuch… znowu mikrofon pachnie parówką… To interesujące… Khem… khem… Można już? No to jazda!


Witam Państwa na inauguracyjnym wykładzie w Akademii Adopcyjnej Jamnika Rulona. Tematem mojego dzisiejszego wystąpienia będzie adopcja jamnika Pajo. Oddaję głos Pajo, aby mógł się Wam przedstawić:

Jestem jamnik Pajo, mieszkam w schronisku, a to prawie jak Dom, ma ściany i dach. Mam lekarza, kocyki i chrupki w misce, czasem spacer…

A jednak co noc we snach przychodzi do mnie ten, kogo nie ma w schronisku, mój Ludź. Pachnie kiełbaską i słońcem, drapie w ucho, całuje w nos, czule gada, i wtedy oczy robią mi się gorące i mokre.
Wołam: Witaj, przyszedłeś, tak się cieszę, zobacz, dam Ci mój kocyk, znajdę patyk, pójdziemy na spacer… Skaczę, liżę go. I budzę się sam pośród nocy.

Jestem Pajo. Czekam prawie już rok, ile jeszcze, czy ktoś mi to powie, ile jeszcze samotnych nocy w schronisku, zanim przyjdzie po mnie mój Człowiek.

Taaaak.
To teraz przejdźmy do meritum.
Pajo nie jest już słodkim szczeniaczkiem, nie ma rodowodu ani żelaznego zdrowia. Ale każdy z nas kiedyś dorasta, a potem się starzeje, każdego z nas może dotknąć choroba, a co do rodowodu, to wszyscy jesteśmy przecież równi w obliczu wieczności, więc ile tak naprawdę znaczą takie papierki?

Za to Pajo ma nadzieję, która zawsze umiera ostatnia. I serce, którym pokocha Cię tak, że cały świat będzie przystawał oniemiały i pytał, skąd można wziąć takiego psa. A Ty, dumny jak paw, odpowiesz – TAKIEGO znikąd, bo Pajo jest tylko JEDEN i jest MÓJ.

Pajo ma też coraz mniej czasu, bo tak się jakoś głupio składa, że po dniu nadchodzi noc, a po nocy dzień, i z lipca robi się listopad, a siwizny na pyszczku przybywa…

I właściwie to już… koniec mojego wykładu…

Gdy nadejdzie już sroga zima
i w ciepłym łóżku dasz utulić się snom,
to wiedz, że w schronisku drży z tęsknoty
jamnik Pajo, który drugi rok czeka na Dom…

Czas nie stoi w miejscu, czas ciągle ucieka,
podobno jest nas w Polsce 38 milionów,
a psów w schroniskach „jedynie” 100 tysięcy i trochę,
ale Pajo jakoś wciąż nie ma Domu.

Pajo nie jest najmłodszy i zdrowie już nie to 
lecz każdego z nas przecież to czeka
i nikt z nas nie chciałby być wtedy samotny…
Dlatego Pajowi tak bardzo brak własnego Człowieka.

Brak Człowieka, by drapał i głaskał,
brał na spacer, leczył, pozwolił znowu być szczęśliwym psem,
a w ostatniej godzinie na własnych kolanach
pomógł zasnąć spokojnym i dobrym snem.

Gdy nadejdzie już sroga zima,
zanim w cieplym łóżku dasz utulić się snom,
otwórz drzwi i serce, żeby Pajo
zdążył dowiedzieć się, co to znaczy mieć Dom…


Drodzy słuchacze, serdecznie zapraszam do podejścia w zerowym terminie do egzaminu z Pajo. Jakiekolwiek poprawki, zwłaszcza w sesji jesiennej, wykluczone! Zezwala się na przyniesienie wszelkich pomocy naukowych, łącznie ze ściągami i łapówką dla egzaminatora. Z żalem informuję, że zdać może tylko jeden z Was, przewiduję jednak dla pozostałych nagrody pocieszenia.

Prof. dr hau. Jamnik R(rrr)ulon



Rulon (wcześniej Napoleon) to jeden z adoptowanych dzięki SOS jamniczków. Tutaj  historia Rulona > http://jamniki.eadopcje.org/artykul/Napoleon




Pajo ma event na facebooku
kliknij i zapoznaj się z historią Pajo

 


Dodane przez: Rulon - Jamnik Rulon


182012
lipca
Abi trafiła do schroniska w lipcu 2012r.
Ktoś przywiązał ją do drzewa...

Z OSTATNIEJ CHWILI:
ABI pobiegła za Tęczowy Most.
Abi przepraszamy, że nie zdążylismy znaleźć domu.
Gdyby się znalazł Abi najpradopodobniej by żyła.
Jamniki, jamniczkowate  są wyjątkowo nieodporne na schronisko.
Do zobaczenia malutka.


"...Bracie psie, bardziej ludzki niż ludzie,
Na łańcuchu więziony przy budzie
O głodzie, i o chłodzie, i w brudzie,
A podczas lata, gdy szukasz ochłody,
Często bez miski wody;
Psie, który dajesz ludziom wierności przykłady,
Odpuść ludziom, braciszku, wszystkie ludzkie zdrady!..."

 

Artur Chojecki 1880-1951
HYMN ŚWIĘTEGO FRANCISZKA Z ASYŻU



Abi trafiła do schroniska w lipcu 2012r.
Ktoś przywiązał ją do drzewa...

http://jamniki.eadopcje.org/psiak/832



Jest z nią bardzo źle. Dzisiaj zaczęła wymiotować pianą i jakimś śluzem. Całą klatę miała z tej piany. Dostała leki. Potem jak już się z p. wet zbierałyśmy pracownik zgłosił, że Abi załatwia się krwią. Nie była to nawet kupa z krwią, tylko sama krew. Abi dostała jeszcze jeden zastrzyk, wodę, termofor z gorącą wodą. Temperatura ok. 36 Jeśli w nocy nie padnie, a nie będzie poprawy to niestety dla jej dobra czeka ją uśpienie Trzymajcie kciuki, żeby przeżyła

Jak czegoś nie zrobimy…



Rozpacz i strach, którym dano na imię Abi,
drżą cichutko w najciemniejszym kąciku.
Każdy szmer, każdy szelest, każda nowa twarz
wzbudza trwogę w drobniutkim jamniku.

Małe serduszko łomocze i dudni,
ogonek zawinięty pod brzuszek jak najmocniej się da,
zaciśnięte w panice maleńkie ślepka,
Abi "Boję się, boję" - tak, to właśnie ja.

- Boję się, bo świat jest ogromny
i gdzie nie spojrzę, pełno jest na nim zła,
nie dam rady się sama obronić,
nie mam Domu, by w nim się schronić,
więc mój lęk rozrasta się i trwa.

- Może Ty nie boisz się mojego lęku?
Może Twój Dom mógłby być moim Domem?
Może mógłbyś być moim Obrońcą, moim Lwem?
Biegną mi przez łepek myśli szalone.

- Tylko jak znaleźć Dom i Człowieka,
kto zechce taką kupkę strachu w futerku psa?
Nie mam nic, co bym mogła oddać w podzięce...

- Abi?
- Boję się, boję...
- Abi, Twój Człowiek, Dom i Lew to ja.



event Abi



 


Dodane przez: Rulon - Jamnik Rulon


72012
lipca
♥ ♥ ♥ Przepiękne oczy Jamniczki błagają o odruch miłości, o serce i miejsce na Ziemii ♥ ♥ ♥

Z OSTATNIEJ CHWILI:
SARA już nic nie potrzebuje. Pobiegła za TM. Dziękujemy za to, ze byliście i wspieraliście.
Dzisiaj 13 VII rano znaleziono Sarę martwa w boksie. Tylko pare godzin brakowało do ratunku. Sara miał załatwiony dom tymczasowy, czekaliśmy na transport.


"Śpij piesku, śpij...
już odpocząć trzeba
Może będziesz miał
swój kawałek nieba
Może będzie tam
piękniej niż tu teraz
Może spotkasz tych, których tu już nie ma...
Śnij, piesku śnij...
w snach jest zawsze pięknie
Ciepły dom, miejsca dość
na twe wierne serce
Przyjdzie czas spotkać się
potarmosić uszy
lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć
Lecz dziś sobie śnij
a czas łzy osuszy"




Jamniczka z guzem w punkcie przetrzymań!
http://
jamniki.eadopcje.org/psiak/819
 


Historia jamnisi nie ma w sobie nic z romantyzmu, nie jest medialna… Ot historia jakich wiele - o tym jak Los bywa okrutny.

Pan – starszy człowiek – przebywa w szpitalu. Jego stan oceniono na bardzo ciężki i tylko cud może pozwolić powrócić suni do domu. Nagle znalazła się w boksie, gdzie oprócz towarzyszy niedoli — garnki, a w nich zzieleniała woda.

I tylko jej piękne oczy błagają o litość, o dom. A po wyjściu długo jeszcze brzmi w uszach jej rozdzierający, rozpaczliwy krzyk. Ona już ochrypła od tego szczekania, od tego wołania ratunku. Miejsce gdzie znajduje się sunia - to miejsce zapomniane przez ludzi, miejsce gdzie diabeł mówi dobranoc. Psy spędzają tam wiele lat. To miejsce będące najczęściej ostatnim przystankiem na drodze ich życia. Nie ma wolontariatu, nikt tych psów nie ogłasza. Pragniemy aby los jamnisi był początkiem zmian na lepsze innych psów tam przebywających.



Ciężko określić wiek jamniczki bo nie wygląda na starowinkę (przypuszczalnie ma 5–6 lat) ale kamień na zębach jest już dość mocny. Suńka jest wychudzona, ma guza przez który została zakwalifikowana przez Straż Miejską jako pies-samiec. Bardzo lgnie do człowieka, próbuje przecisnąć główkę do głaskania… i płacze i rozpacza gdy człowiek odchodzi. Ma w sobie to COŚ, porusza czułe struny serc, nie pozwala o sobie zapomnieć.



Człowiek pojawia się tu niezwykle rzadko, dawkowany jak lekarstwo. Tego rodzaju lekarstwa jamnisia pragnie całą sobą, o nie prosi przyklejając nosek do krat lecz ma je wydzielane według okrutnego przepisu lekarza — losu. Liczymy na to ze stanie się cud i czyjeś oczy wypatrzą psią, sponiewierana duszyczkę. No i ze stanie się to zanim sunia przestanie wierzyć, że jest sens czekać, że jest gdzieś Anioł w ludzkiej skórze który ją pokocha.




Wierzymy, ze musi gdzieś być meta, na której stoi człowiek, skłonny dać i sobie i Jamniczce wiele chwil szczęścia. Mamy nadzieję, że te dwa serca, ludzkie i psie, się odnajdą, choć czasu jest coraz mniej. Prosimy o pomoc w połączeniu tych dwojga! Może tym człowiekiem jest Pan/ Pani?

Osoby zainteresowane losem sunieczki, te, które wyrażą wolę podarowania jej garści dobrego losu i wskazania Drogi Szczęśliwości, proszone są o kontakt: pod numerem +48 500 357 300 lub drogą mailową, pisząc na adres: jamniki@eadopcje.org


event na facebooku:


Dodane przez: isadora


292012
czerwca
KURIER JAMNICZY - JAMNICZE NOWINKI

MINIATUROWA JAMNICZKA W WIELKIEJ POTRZEBIE
http://jamniki.eadopcje.org/psiak/722



KONSULTACJA I
Foczka jest już po konsultacji u prof. Sterny. Kości nadgarstka i nasada kości promieniowej są bardzo zniszczone. Chirurg będzie myślał nad metodą, ale i tak trzeba zrobić pełną diagnostykę. Może to być dysfunkcja przytarczyc co uniemożliwiłoby gojenie. Żeby w ogóle móc zdecydować o operacji musi być pewność, że organizm jest w stanie wytworzyć zrost. A jak nie to bez sensu cierpienie psa, wtedy pozostałyby już tylko buciki ortopedyczne, na które uparciuch okrutnie się buntuje. RTG wyszło BARDZO NIEDOBRZE, aż takiej sieczki nie spodziewaliśmy się. Przed Foczką wiele tygodni/miesięcy leczenia.



KONSULTACJA II
Jedynym ratunkiem dla Foczki jest przeszczep komórek, będzie kilka operacji. W tej metodzie tkanka tłuszczowa (pobrana od zwierzęcia) jest materiałem do laboratoryjnej hodowli komórek macierzystych które następnie podaje się np w okolice uszkodzonej chrząstki i ścięgna. Stosunkowo nowa u nas metoda stosowana gł. u koni ale także innych zwierzów. Na szczęście dla Foki nie jest specjalnie inwazyjna ani niebezpieczna. Jedynym jej minusem są niestety dośc duże koszty.

Operację zaczną się w połowie lipca ponieważ Foczka musi przytyć, żeby było co pobierać. Problem jest taki, że Foczka robi co chce i kiedy chce, więc będzie trzeba „stanąć” na uszach żeby przytyła. Nie wiadomo jeszcze jakie będą koszty operacji — ale biorąc pod uwagę że ma ich być kilka można się tylko domyślać, że koszty będą duże. Ale warto.

 

Foczka boi się bardzo burzy, ukrywa się gdzie się da no oczywiście najchętniej na kolankach i przykrywa sobie główkę ludzką ręką coby błyskawic nie widzieć. Mała jest miła dla innych zwierząt, a do ludzi istna przylepka – chciała by być cały czas noszona na rączkach, a będąc jednym z wielu psów w Fundacji nie ma szansy na tyle czułości która by dostała będąc w domu tymczasowym. Mała radzi sobie super w sytuacji w której przyszło jej żyć, jest wesolutka, spaceruje po trawce.




Sunia jest wyjątkowa i pomocy też potrzebuje od wyjątkowego człowieka który pokocha ją z jej przypadłością i będzie pamiętał, że potrzebuje pomocy przy wyższych schodkach itp. Potrzebuje domu na stałe albo chociaż tymczasowego.
 

Osoby zainteresowane losem FOCZKI, skłonne włączyć się w działanie na rzecz jej powrotu do normalności zapraszam po więcej informacji, a z czasem dzięki Waszej pomocy, aby obejrzeć metamorfozę Foczki:
 
klik > klik >

Zapraszamy do udziału w licytacji (allegro) t-shirt'a z logo SOS DLA JAMNIKÓW czyli  "symbolicznej cegiełki" z której dochód zasili Skarbonkę Foczki.



link do aukcji dla Foczki:
koszulka czerwona

http://allegro.pl/t-shirt-american-apparel-na-pomoc-jamniczce-foczce-i2455336471.html
 


Za 3 dni kończy sie podobna aukcja na jamniczka Sama i na niej koszulka już osiągneła 72 zł. Zapraszamy do licytacji. Moc adrenaliny, a cel zaszczytny.

link do aukcji dla Sama:
koszulka grafitowa

http://allegro.pl/t-shirt-american-apparel-na-pomoc-jamnikowi-samowi-i2447593307.html
 


Dodane przez: isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102