Odwiedzin: 4250 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

ARGO (piesek)


Amor (piesek)


KLARA (suczka)


KOREK (piesek)


Lejdi (suczka)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110

252012
września
Pilnie poszukujemy doświadczonego domu tymczasowego



PILNIE POSZUKUJEMY doświadczonego domu tymczasowego
dla mikro suni, mix jamnika

(Ostrów Wlkp).


Ruda żyła dziko w lasku blisko jednego z ostrowskich osiedli. Tam miała swoją norę, żywiła się tym co ludzie wyrzucali. Zachowywała się jak dzikie zwierze, chwytała np kawałek chleba leżący przy koszu i na niskich łapach biegła w las, oglądając się co chwilę za siebie czy ktoś za nią nie idzie. W tej norze urodziła szczeniaki. Wtedy udało się ją złapać i zawieźć do schroniska razem ze szczeniakami.

W schronisku odchowała szczeniaki, mimo wszystko cały czas nie była w pełni oswojona. Dawała się pogłaskać, ale nie dawało jej to przyjemności. Pech chciał, że podczas jednego ze spacerów wywinęła się z szelek jednej z wolontariuszek i uciekła. Na szczęście trzymała się cały czas blisko schroniska. Pracownicy schroniska wystawili jej nawet budę przy budynku i faktycznie suczka w nocy tam spała, dostawała też jeść. Jednak gdy tylko ktoś się zbliżał uciekała w pole. Zawsze mnie witała szczekaniem gdy szłam do schroniska, nawet podbiegała, ale tylko na odległość 2-3 metrów, potem znowu uciekała.

Szczęście chciało, że pewnego dnia gdy w schronisku było dużo wolontariuszy suczka wbiegła na teren schroniska. Część wolontariuszy zabezpieczyła wszystkie możliwe drogi ucieczki a część razem z pracownicą otoczyła suczkę i udało się ją złapać. Teraz biedna sunia siedzi w kennel klatce i jest wypuszczana tylko na korytarz szpitalika w obecności pracownicy żeby tylko nie uciekła. O spacerach póki co nie ma mowy. W schronisku nie chcą powtórki tymbardziej, że idzie zima.

Suczka jest naprawdę mikro, coś jak miniaturowy jamnik tylko na pinczerowych łapkach.



A to zdjęcie z czasów jak miała szczeniaki

 


Kontakt: jamniki@eadopcje.org



Dodane przez: isadora


222012
września
NIECH ŚWIAT USŁYSZY ROZPACZ DZIECKA
"Proszę nie zabierać mi mojego jedynego przyjaciela."

NIECH ŚWIAT USŁYSZY ROZPACZ DZIECKA
"Proszę nie zabierać mi mojego jedynego przyjaciela."


Relacja Kasi ze schroniska w Radomiu

Opowiem Wam historię Oli i Boryska..
Dzisiaj rano do schroniska w Radomiu przyszła kobieta z 9-letnią dziewczynką i kundelkiem jakich niemało u nas, Borysem. Piesek został od nas adoptowany 1,5 roku temu.

Dziewczynka zanosiła się od płaczu.



Na pytanie – „Ola czemu płaczesz?” odpowiedziała – „Proszę nie zabierać mi mojego jedynego przyjaciela.”

 

Myślałam, że udusi mnie coś w gardle. Wiele przeżyliśmy tragedii w schronisku, ale z taką spotkałam się pierwszy raz. Olę od 4 lat wychowuje dziadek. Dla Niej wziął kiedyś Borysa, żeby miała kogo kochać. Oleńka oprócz psa, który Ją bardzo kocha i Dziadziusia nie ma nikogo. Dziadek leży w szpitalu w ciężkim stanie. Matki nigdy nie było, a ojciec wyjechał i ułożył sobie życie, w którym nie ma miejsca dla Oli. Jest gdzieś babcia, ale nie znosi zwierząt (tak powiedziała nam Ola). Tata może Ją zabierze, ale bez PSA. Jakieś ciotki chcą Małą oddać do domu dziecka.



Nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć. Ile ta biedna Ola musi przejść, a wraz z nią Borys. Żebyście widzieli, Ola nawet na chwilę nie puściła smyczy, żeby tylko nikt nie zabrał Jej Boryska. Długo rozmawialiśmy, a pani, z którą była dziewczynka jest sąsiadką. To Ona zajęła się sierotami – Olą i Borysem. Z dziadkiem jest źle. Nie wiadomo co dalej będzie z Olą. Stąd decyzja, że Borys musi wrócić do schroniska. Biedne dziecko nie rozumie czemu wszyscy Ją tak zawiedli. Czemu tak bardzo musi cierpieć. Pani kierownik skontaktowała się ze szkołą, do której Ola uczęszcza. Przyjechała Pani pedagog.

Ola zmuszona przez otaczających ją dorosłych, którzy powinni być dla niej wzorem cnót i odpowiedzialności do oddania, porzucenia JEJ JEDYNEGO i najważniejszego Przyjaciela życia, odjechała w wielkiej rozpaczy.


Borys bardzo rozpacza w schronisku.

Życzymy dziadziusiowi Oli powrotu do zdrowia, żeby Ola mogła do Niego wrócić, a do Nich dołączył by może Borys. Tak obiecaliśmy małej Oli. Póki co szukamy w Radomiu domu, który zajmie się Nim do czasu rozwiązania sprawy. Może Ola mogła by spotykać się ze swoim Przyjacielem?.


Borys bardzo CIERPI w schronisku.
O tragedii OLI nie wspomnę – historia Oli i Boryska
jest jak zły sen na jawie lub film, ale czy z happy endem?


KASIA 507 237 447


NIECH ŚWIAT USŁYSZY ROZPACZ DZIECKA
"Proszę nie zabierać mi mojego jedynego przyjaciela."


na facebooku: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.523517560996441.137194.361238580557674&type=3

Dodane przez: isadora


212012
września
ZERWIJMY ŁAŃCUCHY 23-09-2012
FUNDACJA SOS DLA JAMNIKÓW ZAPRASZA NA PLAC ZAMKOWY W WARSZAWIE GODZ. 12-14

„Zerwijmy łańcuchy” to protest czytelników miesięcznika „Mój Pies” przeciwko wiązaniu psów na stałe na łańcuchach.

W XXI wieku znamy już humanitarne sposoby bezpiecznego dla otoczenia trzymania zwierząt. Dlatego w centrach największych polskich miast ustawiamy budy, do których każdy, kto tylko zechce, może się na kilka minut przywiązać – by zobaczyć, jak wygląda świat z perspektywy psa łańcuchowego, jak wycieńczające, koszmarnie nudne i bezsensowne jest życie na 2 metrach kwadratowych. Większość osób biorących udział w akcji jest zaskoczona ciężarem takiego łańcucha – to po prostu trzeba poczuć na własnej szyi.

W akcję „Zerwijmy łańcuchy” włączają się znane postaci ze świata kultury i rozrywki – oni również przywiązują się do bud. Media obszernie relacjonują nasze happeningi. To ważne, bo chcemy, by wzrastała świadomość, że pies powinien być przywiązany do człowieka, a nie do budy.


LILKA - odebrana w stanie agonalnym z pewnego gospodarstwa

18.03.2011 FAKT
Zgroza! Tak wygląda wychudzony jamnik!
na zdjęciu poniżej jamniczka uwiązana na łańcuchu do czegoś majacego służyć za budę.


Sąsiad poinformował policję o fatalnym stanie, w jakim znajdują się psy w gospodarstwie obok. W ten sposób uratował życie rudemu jamnikowi i kundelkowi.

Gdy po telefonie mężczyzny policjanci z Grudziądza (woj. kujawsko-pomorskie) przyjechali do jednej z okolicznych wsi, byli wstrząśnięci. Na podwórku zobaczyli budy z cieniutkiej sklejki, w których jamnik i kundelek spędziły zimę. Obydwa pieski były wychudzone do szpiku kości i bardzo zaniedbane. Mundurowi odebrali zwierzęta właścicielowi i zawieźli je do schroniska, gdzie zaopiekował się nimi weterynarz. Lekarz potwierdził, że psy był zagłodzone. Śledczy wyjaśniają okoliczności takiego traktowania zwierząt. Za znęcanie się nad zwierzętami właściciel może dostać do lat 3 odsiadki.


Sunie zabraliśmy do Domu Tymczasowego gdzie była leczona i dochodziła do siebie. Dodatkowo wyposażyliśmy Lilkę w posag: kocyki, ubranka, legowsiko i jeszcze dwa komplety obróżkowo smyczkowe.

WARTO BYŁO...

Lilka po 3 miesiącach:


Lilka po roku:





niedziela 23 wrzesień godz.: 12- 14
BĄDŹCIE Z NAMI
na Placu Zamkowym w Warszawie
i w innych miejscach Polski


klik > MAPA AKCJI

 


Dodane przez: isadora


192012
września
MAŁA JAMNIKOWATA SUCZKA I JEJ MALUCH POTRZEBUJĄ POMOCY

POTRZEBNA POMOC - NIE BĄDŹ OBOJĘTNY!


Pod schodami niezamieszkałego domu niedaleko lasu w miejscowości Maków Mazowiecki oszczeniła się mała suczka, nie wiemy czy szczeniaków było więcej znaleziono ją tylko z jednym, właściciele domu nie mogą się nimi zająć ponieważ rzadko przyjeżdżają do Makowa.

Potrzebny jest dom stały lub tymczasowy, robi się coraz zimniej.


Kontakt:
Marta 785 191 398


wydarzenie na facebooku:

Dodane przez: isadora


182012
września
GUSTAW Z PALUCHA OBGRYZAJĄCY SOBIE OGONEK ZE STRESU - MA DOM.


Gustaw - jamnik z Palucha: http://jamniki.eadopcje.org/psiak/893


UDAŁO SIĘ PO RAZ ENTY!

Kilka dni temu musiałam wybrać, było tylko jedno DT wolne. Gustaw (ogryzający sobie ogonek) czy Fuks/Pepe … konsultacje na bieżąco z „Paluchem”, i burza mózgów. Bo Domek dla Gustawa też już był po zmasowanej akcji medialnej i na stronach Fundacji SOS dla Jamników. Było po prostu ryzyko — Domek Gustawa mógł go adoptować po 16 września. Wybór trudny, ale takich wyborów dokonywać musimy od wielu lat. Gustaw wszedł w minonych dniach w „jamniczo-odważne zachowania
tzn. zaczął japkę pruć do większych psów. No i przestał obgryzać ogonek. Zdecydowałam, że do naszego DT pojedzie Fuks/Pepe. Tym bardziej, że w głębi duszy przewidywałam finał jaki nastąpił. Wiedziałam, że Pepe to „typ” na którego Kasia czekała.

Nie było do końca spokojnie przez te dni, wiadomość z Palucha bywały nieco denerwujące, Gustaw znowu majstrował przy ogonie. W sobotę była rodzina która chciała adoptować Gustawa. I tu był zonk. Gustaw rzucił się z zębolami. Ludzie zrezygnowali, wzięli szczeniaka. On wiedział że jest Dom — który czeka. I dobrze, że takie zdarzenie zaistniało na terenie schroniska. Tragiczny jest pies wracający z adopcji (o ile by w lesie nie wyrzucili).

Ostatnie dni siedziałam więc jak na szpilkach. Ale dzisiaj już mogę powiedzieć, uratowaliśmy kolejnego jamnika, na dodatek "jamnika paluchowego". Został adoptowany wczoraj. Czekałam na wieści jak… No i zaakceptował rezydentkę (jamniczkę oczywiście – rodzina jamnicza od zawsze).

Gustawie wszystkiego najlepszego na Twojej Drodze Szczęśliwości.
(zdjęcia niebawem)

 


Dodane przez: isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110