Odwiedzin: 158 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

SONIA z UKRAINY (suczka)


ARGO (piesek)


Ksena (suczka)


KOREK (piesek)


CZARUŚ (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108

102012
grudnia
JAMNIK HEKTOR (w schronisku Jugo) NAPISAŁ LIST Z NOWEGO DOMU...


HEKTOR (w schronisku JUGO) > http://jamniki.eadopcje.org/psiak/894

Witajcie, piszę do Was z mojej nowej budy (a właściwie z nowej chaty, bo budę urządziłem sobie w łóżku mojej pani).



Nazwaliście mnie Jugo, a jednak moja prawdziwa osobowość kryła się pod bohaterskim imieniem Hektora, najpozytywniejszej postaci „Iliady” Homera. Bo ja jestem właśnie pozytywny gość. Ogonek mój mimo woli merda cokolwiek się zdarza, bo każda okazja jest jakąś dobrą okazją odkąd wyszedłem na wolność. Zawsze patrzę prosto w oczy – to moja zasada. Jak czegoś chcę, po prostu daję głos. Lubię ganiać się od jednego do drugiego końca mieszkania w amfiladzie (bo moja chata ma kształt jamnika, jak ja), odbijam się wtedy nogami od leżanki tworząc sobie swego rodzaju wyrzutnię-trampolinę.



Wobec mojej pani – prawdziwy ze mnie amancik. Lubię zaskoczyć ją przed snem oczekiwaniem na poduszce, z machającym ogonkiem. Jak ją dostatecznie rozczulę, mówi do mnie „mój ty pisiorku!”, oj mówię Wam jak mi to schlebia! Jak wy to nazywacie? „czuję takie motylki”, czy coś takiego...



Bywam w wielu miejscach, bo umiem się zachować wśród ludzi: filharmonia, notariusz, urząd skarbowy, kosmetyczka, salon masażu, kościółek – to tylko nieliczne miejsca w których byłem. W pobliskiej „kuchni domowej”, mam swoje krzesło na którym siadam obok, pani gdy je. Wiele bym wam jeszcze powiedział, ale powiecie że się wymądrzam i nie uwierzycie. No choćby w to, że od jedzenia frykasów sierść moja lśni jak u foczki. Albo że mam super koleżankę jamniczkę Zuzię i razem chodzimy w weekend do lasu. Albo że dostałem resztki z bażanta od sąsiadów. Albo że wygryzłem wielką dziurę w portkach mojej pani, w samym kroczu!!!!... Albo... ojojoj!!!! zapędziłem się! Szorryy! Szorrryy! Już spadam!



Chłopaki, trzymajcie się, pozdrowienia dla kumpli z celi! Mam nadzieję że już wybyli!

Ciao!



Hektorku dziękujemy za śliczny list, pisz do nas będziemy czytać twoim kumplom, nie mającym jeszcze domu. Niech wiedzą, że warto czekać.



komentarz do listu Hektora vel Jugo na  naszym FanPejdżu:
 

Pod Złotym Psem To naprawdę jamniczy dżentelmen, w naszym gabinecie wszyscy za nim przepadają! Pozdrawiamy Hektora i jego Panią!




 

Dodane przez: isadora


102012
grudnia
BLEKI - JAMNIK BLEKI, WOLNOŚC, NIEZALEŻNOŚĆ... TYLKO DO DOMU Z OGRÓDKIEM. DO ADOPCJI RAZEM Z BUDKĄ.

BLEKI - JAMNIK BLEKI, WOLNOŚC, NIEZALEŻNOŚĆ...
Czy taki psiak ma szansę na dom?
TAK!
Potrzebny tylko Odpowiedni Człowiek. Wierzymy że się znajdzie.

Pies mimo, że ma 6 lat, większość swojego życia spędził na ulicy. Miał już najprawdopodobniej ok. 10 właścicieli, mieszkał długą część życia na osiedlu, każdy go dokarmiał, ale nikt nie traktował go jak swojego psa. Weterynarze z okolicy znają go dość dobrze, był kilkakrotnie pogryziony i zszywany.

Jest psem polującym, łapie wiewiórki, szczury, myszy. Nie lubi kotów. Drób wolno biegający może zadusić. Jest to pies dość niezależny, lubi samotne wędrówki po okolicy, uwielbia ucieczki. Spuszczony luzem z smyczy jest nie do odwołania jak znajdzie jakiś ciekawy trop. Nie znosi zamknięcia – szczeka, wyje, majaczy, niszczy. Jest wysportowany, lubi ruch, atrakcje. Zna podstawowe komendy – np. „do mnie”, „siad”. Przekopuje się pod ogrodzeniem, musi być dość szczelne. Jak już się przyzwyczai do nowego miejsca, to nawet jak ucieknie, to do niego wróci.

W domu trochę może posiedzieć, ale lepiej czuje się na ogrodzie, gdzie jest niezależny i robi co chce. Czasem woli spać w budzie na zewnątrz niż w domu. Nie lubi się podporządkowywać – jak mu się coś nie podoba, szczeka. Wymusza w ten sposób dane zachowania u ludzi. Potrafi wejść na głowę swoim zachowaniem. Pies jest łagodny do ludzi, bezproblemowo dogaduje się z innymi psami. Jak już pozna inne czworonożne towarzystwo to lubi się z nimi bawić, ganiać, podgryzać.

Zależy nam by nie trafił na ulicę, żeby miał co jeść, nie był zamknięty w klatce przez większość doby. Żeby miał trochę wolnej przestrzeni na resztę życia. Osobie która go zaadoptuje możemy dać budę (ocieplaną, dużą)

Osoby zainteresowane polepszeniem losu psiaka,
pragnące dać mu dom proszę o kontakt:

tel. 507 735 732 po godzinie 1900

e-mail: jamniki@eadopcje.org

PSIAK JEST W OKOLICY WARSZAWY

Dodane przez: isadora


92012
grudnia
SZUKAMY WŁAŚCICIELA!

We wtorek (tj.27.11.12) do przytuliska KSOZ w Krośnie trafiła suczka. Jest niewielka, grubiutka, o rudej, krótkiej sierści. Sunia jest bardzo przestraszona sytuacją w jakiej się znalazła. Boi się ludzi i psów. Próbuje unikać kontaktu z człowiekiem. Z pewnością ma swój dom.

Prosimy właściciela lub osobę, która wie czyj jest ten pies,
o kontakt ze Stowarzyszeniem.

Tel. (13) 474 39 04 w godzinach dyżurów.


Członkowie Stowarzyszenia pełnią dyżury w siedzibie Stowarzyszenia,
w Krośnie przy ul. Grodzkiej 10:

Poniedziałki 1630 – 1830
Środy 1630 – 1830
Piątki 1530 – 1730

http://www.sozkrosno.blogspot.com


Dodane przez: isadora


92012
grudnia
RATUNKU! MOCNO POGRYZIONY MAŁY BEZDOMNIACZEK POTRZEBUJE POMOCY!

Ratunku!
Mocno pogryziony mały bezdomniaczek potrzebuje pomocy!



Pies przybłąkał się do bazy na Podskarbińskiej (Warszawa) rok temu. Jest tam jedna osoba, która zadbała o szczepienie na wściekliznę, reszta obsady, nie interesuje się psami.

Tam jest jeszcze jeden pies (były dwa, ale jeden nie żyje, zagryziony przez psy z innych zakładów). Gdyby nie Pani dokarmiająca, psy byłyby głodne, bo ochroniarze z bazy – nie interesują się, często się zresztą zmieniają.

Bezpieczniej dla malucha, jakby go ktoś wziął – bo drugi pies ma budę i jest duży, więc sobie poradzi. Pani nazwała chłopaka Atos. Bratanek jej męża zasponsorował weta i jedzenie oraz szelki.

Atos ma kilka głębokich ran, na szyi i na bokach, niektóre wciąż krwawią. Psiak w domu nie brudzi, jest megaspokojny, grzeczny, ma ~3 lat, nie więcej. Psiak został dotkliwie pogryziony przez psa z innego zakładu. stracił bardzo dużo krwi, był cały zakrwawiony, do weta trafił ok godziny po pogryzieniu.

 

I ma tydzień na znalezienie normalnego miejsca do wyzdrowienia! Niby nie ma najgorzej, ale nie łudźmy się – to nie jest odpowiednia opieka dla obolałego, pogryzionego psa – zimowe tereny w jakimś zakładzie, gdzie obce psy łażą, jaka chcą.




Jeżeli ktoś z Was sie zlituje,
jeżeli komus drgnie serce proszę dzwonić:

507 47 62 39


Dodane przez: isadora


32012
grudnia
METAMORFOZY JAMNICZE
NIKI - Jamnik z Palucha


Jamnik z Palucha dzisiaj NIKI > http://jamniki.eadopcje.org/psiak/1015


Witam serdecznie,

zainspirowana Metamorfozami Jamników postanowiłam napisać o Nikim – starszym jamniczku (10 lat) z Palucha, którego mniej więcej miesiąc temu adoptowałam.

TAK BYŁO:


Niki początkowo dość dużo spał, ale z dnia na dzień, jak się oswajał z nowym miejscem, stawał się coraz pewniejszy. Chodził za mną krok w krok, nie lubił zostawać sam. Pierwszego dnia był dość apatyczny; sprawiał wrażenie, jakby mu było wszystko jedno. Ożywiał się jednak na spacerach – ogon do góry i z zaciekawieniem poznawał teren. Trzeciego dnia szczekał już przy śniadaniu, domagając się jedzenia z ręki :) Ucieszył się też, kiedy wróciłam z pracy – kiedy się nachyliłam, żeby go przywitać, skoczył przednimi łapami na moje kolana i delikatnie polizał mnie po nosku. Wzruszyłam się :)



Niki dość długo się błąkał, zanim trafił do schroniska, w związku z czym ma wyniszczony organizm (w chwili, gdy go adoptowałam, ważył zaledwie 7 kg). Dość powoli przybiera na wadze, choć przytył już ok.1 kg. Poza tym jest weselszy, jak chodzi, to trzyma głowę w górze, jest ciekawy tego, co się wokół niego dzieje. Myślę, że potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby zmiana, radość w oczach itp, była w pełni widoczna.



Niki lubi spać na poduszce, zakopywać się w kocu, leżeć na rękach, bawić się piłką.



Po wizycie u weterynarza okazało się, że ma chore serduszko i dożywotnio musi przyjmować już leki. Jednak bez względu na wszystko, będzie kochany do końca swoich dni :)

Pozdrawiam ciepło i przesyłam pozdrowienia od Nikiego,
E. W.



Serdecznie dziękujemy za maila i zdjęcia.
Takie informacje są dla nas impulsem do dalszego działania.


Dodane przez: isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108