Odwiedzin: 46449 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

KULFON i FILA (piesek)


SNUPI (piesek)


Misia (suczka)


ELMIRA (suczka)


SONIA z UKRAINY (suczka)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93

292012
września
NEWSY Z JAMNICZEGO ŚWIATA


CZARUŚ

Już w Domu Tymczasowym w Warszawie - Fundacja SOS dla Jamników będzie pomagać. Krótka fotorelacja z powitania w DT, kąpieli i odpoczynku Czarusia. Szukamy Domu Stałego.



BONI

Już w Domu Tymczasowym w Warszawie. Fundacja SOS  dla Jamników wystawiła aukcje z których dochód zostanie przeznaczony na operacje Boni. Poniższe aukcje są zakończone, jutro podamy linki do kolejnych aukcji.

PIERWSZA AUKCJA
z której dochód będzie podzielony po 50% na Boni i Maxa.
http://allegro.pl/naszyjnik-z-agatu-i-malachitu-pomoc-dla-jamnikow-i2643025582.html

DRUGA AUKCJA
z której dochód będzie podzielony po 50% na Boni i Maxa.
http://allegro.pl/show_item.php?item=2646119547

TRZECIA AUKCJA
z której dochód będzie podzielony po 50% na Boni i Maxa.
http://allegro.pl/show_item.php?item=264611962


MAX

Maxiu - jamniczek zabrany z mordowni w Olkuszu dzięki ogromnej pomocy "Psy z Olkusza". Jest już bezpieczny, przebywa w hoteliku. Został odpchlony, skakały po nim strasznie.


BATON

Jamniś po wypadku o którym pisaliśmy w newsie 16 września,
jest w Domu Tymczasowym i ma swój wątek na portalu  >


Mamusia z córeczką o której pisaliśmy w newsie z dnia 10 września pojechały do domu stałego. Będą razem mieszkać.


GUCIO

Zajęty w tworzeniem swojego FanPage ale napisał nam krótki list:

Witam wszystkich zaglądających do tego kącika, wreszcie jestem u siebie, sypiam na grzbiecie, mam bardzo wygodne łóżeczko, mimo tego okupuję ciągle sofy, ubóstwiam przebywać na balkonie. Pani układa mi dywaniki, żebym się nie przeziębił i podziwiam cały świat, a z 5 piętra wiele widać : kolegów biegających po ulicy, mogę obserwować przyjaciółkę sunię z parkingu, wygrzewać się w słoneczku, od wczorajszego wieczoru wziąłęm w posiadanie zabawkę Puncia, jest to piszczące udko kuraka, ale super zabawa, pełen pyszczek pracy, gdy gryzę on piszczy, ciągle go pilnuję, bo jeszcze mi ktoś podbierze, a to taka frajda, mimo tylu zajęć musi się odbyć stała sesja przytulanek i głaskań bo cóż by to było za życie bez ciepłych dłoni i pieszczot.


Wdzięczność jest pamięcią serca.

Wdzięczność otwiera pełnię życia. Sprawia, że to, co mamy, wystarcza. Zamienia opór w akceptację, chaos w porządek, konfuzję w klarowność. Może zamienić posiłek w ucztę, mieszkanie w dom, obcego w przyjaciela. Wdzięczność nadaje sens przeszłości, przynosi pokój dzisiaj i tworzy wizję jutra.

Melody Beattie


Serdecznie dziękujemy Państwu za dotychczasową pomoc, za zaufanie, za serce i wiarę w nasze działania. Dziękujemy - że jesteście z nami, wielu z Was od lat. Dziękujemy za dodawanie nam otuchy, za serdeczne maile i telefony pełne ciepła, zachęty do dalszego działania. Pozwalacie nam wierzyć, że Świat nie jest taki zły i są ludzie pełni empati i chętni pomagać z autentycznej miłości do zwierząt.


Oto przegląd kolejnych darów od Państwa szykowanych na akcje z których ewentualny dochód będzie przeznaczony głównie na operacje Boni. Wśród nich: bransoletka z jamnikiem, obroże z nadrukiem  z marszu jamników, koszulki z jamniczym nadrukiem, kolczyki (również ze svarowskim)

 


 

Dodane przez: isadora


282012
września
PODZIĘKOWANIE JAMNIKA GUCIA


GUCIO http://jamniki.eadopcje.org/psiak/807


Podziękowanie Jamnika Gucia

Witam wszystkich odwiedzających moją stronę. Obecnie mam na imię Gucio, jestem jamnikopodobny, trochę z jamnika i baseta, ale ta mieszanka nie pozbawia mnie uroku. Nie pamiętam mojego poprzedniego domu, czy byłem kochany, przywędrowałem na osiedle Gołębiów w Radomiu, szukając kochającego człowieka. Długo to trwało, moje losy były różne, jedni głaskali, dawali coś do miseczki, inni prześladowali i kopali. To ujemnie odbiło się na moim zdrowiu, przestałem chodzić. Jednak znaleźli się ludzie, którzy mi pomogli i ja mimo wszystko wróciłem do sprawności i życia. Następnie zaczęto szukać dla mnie ciepłego, szczęśliwego domu, gdzie byłbym kochany, gdzie zapewniono by mi szczęście, przytulanki i ciepełko, którego tak bardzo pragnąłem.



Spotkałem wielu bardzo wspaniałych ludzi, którym chciałbym podziękować za wielkie serce i pomoc, jednak nie powinno się tracić nadziei i warto żyć.



Ubóstwiam P. Kate, która zabierała mnie z Wrzosowa i mimo moich powarkiwań zawiozła do Warszawy, osoba kochająca psiaki niosąc im nadzieję.

Przebywałem u P. Marleny chwilowej mojej opiekunki, obdzieliła mnie ciepłem jakiego oczekiwałem, Pani Magdzie, która umieszczała ciągle informacje o moich, losach.
Paniom z "SOS dla jamników", DorocieAgnieszce, które interesowały się moimi losami, robiły ogłoszenia, napisały piękny wiersz o „Gustawie”, żegnały mnie, gdy wyjeżdżałem do mojego domu, P. Agnieszce ze Szczecina, która również zaoferowała mi dom tymczasowy, dodając otuchy ludziom działającym w moim imieniu, wielkie dzięki po psiemu: spoglądając w oczy, swoimi, kochającymi ślepiami, merdając ogonkiem i darząc ich ogromnym zaufaniem, powodzenia i osiągnięć w ratowaniu psich istnień.


ZAKŁADAM FAN CLUB GUCIA, chcąc pomagać innym psiakom i dodając im otuchy, że wszystko przed nimi, że wszystko jest możliwe.


p.s. A JA JUŻ W KOCHAJĄCYM DOMKU, dzięki wszystkim, biorącym udział w poszukiwaniu dla mnie domu oraz Ani z Radomia.



 


od red.: link do strony podamy 
FAN CLUB GUCIA

Dodane przez: isadora


252012
września
Pilnie poszukujemy doświadczonego domu tymczasowego



PILNIE POSZUKUJEMY doświadczonego domu tymczasowego
dla mikro suni, mix jamnika

(Ostrów Wlkp).


Ruda żyła dziko w lasku blisko jednego z ostrowskich osiedli. Tam miała swoją norę, żywiła się tym co ludzie wyrzucali. Zachowywała się jak dzikie zwierze, chwytała np kawałek chleba leżący przy koszu i na niskich łapach biegła w las, oglądając się co chwilę za siebie czy ktoś za nią nie idzie. W tej norze urodziła szczeniaki. Wtedy udało się ją złapać i zawieźć do schroniska razem ze szczeniakami.

W schronisku odchowała szczeniaki, mimo wszystko cały czas nie była w pełni oswojona. Dawała się pogłaskać, ale nie dawało jej to przyjemności. Pech chciał, że podczas jednego ze spacerów wywinęła się z szelek jednej z wolontariuszek i uciekła. Na szczęście trzymała się cały czas blisko schroniska. Pracownicy schroniska wystawili jej nawet budę przy budynku i faktycznie suczka w nocy tam spała, dostawała też jeść. Jednak gdy tylko ktoś się zbliżał uciekała w pole. Zawsze mnie witała szczekaniem gdy szłam do schroniska, nawet podbiegała, ale tylko na odległość 2-3 metrów, potem znowu uciekała.

Szczęście chciało, że pewnego dnia gdy w schronisku było dużo wolontariuszy suczka wbiegła na teren schroniska. Część wolontariuszy zabezpieczyła wszystkie możliwe drogi ucieczki a część razem z pracownicą otoczyła suczkę i udało się ją złapać. Teraz biedna sunia siedzi w kennel klatce i jest wypuszczana tylko na korytarz szpitalika w obecności pracownicy żeby tylko nie uciekła. O spacerach póki co nie ma mowy. W schronisku nie chcą powtórki tymbardziej, że idzie zima.

Suczka jest naprawdę mikro, coś jak miniaturowy jamnik tylko na pinczerowych łapkach.



A to zdjęcie z czasów jak miała szczeniaki

 


Kontakt: jamniki@eadopcje.org



Dodane przez: isadora


222012
września
NIECH ŚWIAT USŁYSZY ROZPACZ DZIECKA
"Proszę nie zabierać mi mojego jedynego przyjaciela."

NIECH ŚWIAT USŁYSZY ROZPACZ DZIECKA
"Proszę nie zabierać mi mojego jedynego przyjaciela."


Relacja Kasi ze schroniska w Radomiu

Opowiem Wam historię Oli i Boryska..
Dzisiaj rano do schroniska w Radomiu przyszła kobieta z 9-letnią dziewczynką i kundelkiem jakich niemało u nas, Borysem. Piesek został od nas adoptowany 1,5 roku temu.

Dziewczynka zanosiła się od płaczu.



Na pytanie – „Ola czemu płaczesz?” odpowiedziała – „Proszę nie zabierać mi mojego jedynego przyjaciela.”

 

Myślałam, że udusi mnie coś w gardle. Wiele przeżyliśmy tragedii w schronisku, ale z taką spotkałam się pierwszy raz. Olę od 4 lat wychowuje dziadek. Dla Niej wziął kiedyś Borysa, żeby miała kogo kochać. Oleńka oprócz psa, który Ją bardzo kocha i Dziadziusia nie ma nikogo. Dziadek leży w szpitalu w ciężkim stanie. Matki nigdy nie było, a ojciec wyjechał i ułożył sobie życie, w którym nie ma miejsca dla Oli. Jest gdzieś babcia, ale nie znosi zwierząt (tak powiedziała nam Ola). Tata może Ją zabierze, ale bez PSA. Jakieś ciotki chcą Małą oddać do domu dziecka.



Nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć. Ile ta biedna Ola musi przejść, a wraz z nią Borys. Żebyście widzieli, Ola nawet na chwilę nie puściła smyczy, żeby tylko nikt nie zabrał Jej Boryska. Długo rozmawialiśmy, a pani, z którą była dziewczynka jest sąsiadką. To Ona zajęła się sierotami – Olą i Borysem. Z dziadkiem jest źle. Nie wiadomo co dalej będzie z Olą. Stąd decyzja, że Borys musi wrócić do schroniska. Biedne dziecko nie rozumie czemu wszyscy Ją tak zawiedli. Czemu tak bardzo musi cierpieć. Pani kierownik skontaktowała się ze szkołą, do której Ola uczęszcza. Przyjechała Pani pedagog.

Ola zmuszona przez otaczających ją dorosłych, którzy powinni być dla niej wzorem cnót i odpowiedzialności do oddania, porzucenia JEJ JEDYNEGO i najważniejszego Przyjaciela życia, odjechała w wielkiej rozpaczy.


Borys bardzo rozpacza w schronisku.

Życzymy dziadziusiowi Oli powrotu do zdrowia, żeby Ola mogła do Niego wrócić, a do Nich dołączył by może Borys. Tak obiecaliśmy małej Oli. Póki co szukamy w Radomiu domu, który zajmie się Nim do czasu rozwiązania sprawy. Może Ola mogła by spotykać się ze swoim Przyjacielem?.


Borys bardzo CIERPI w schronisku.
O tragedii OLI nie wspomnę – historia Oli i Boryska
jest jak zły sen na jawie lub film, ale czy z happy endem?


KASIA 507 237 447


NIECH ŚWIAT USŁYSZY ROZPACZ DZIECKA
"Proszę nie zabierać mi mojego jedynego przyjaciela."


na facebooku: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.523517560996441.137194.361238580557674&type=3

Dodane przez: isadora


212012
września
ZERWIJMY ŁAŃCUCHY 23-09-2012
FUNDACJA SOS DLA JAMNIKÓW ZAPRASZA NA PLAC ZAMKOWY W WARSZAWIE GODZ. 12-14

„Zerwijmy łańcuchy” to protest czytelników miesięcznika „Mój Pies” przeciwko wiązaniu psów na stałe na łańcuchach.

W XXI wieku znamy już humanitarne sposoby bezpiecznego dla otoczenia trzymania zwierząt. Dlatego w centrach największych polskich miast ustawiamy budy, do których każdy, kto tylko zechce, może się na kilka minut przywiązać – by zobaczyć, jak wygląda świat z perspektywy psa łańcuchowego, jak wycieńczające, koszmarnie nudne i bezsensowne jest życie na 2 metrach kwadratowych. Większość osób biorących udział w akcji jest zaskoczona ciężarem takiego łańcucha – to po prostu trzeba poczuć na własnej szyi.

W akcję „Zerwijmy łańcuchy” włączają się znane postaci ze świata kultury i rozrywki – oni również przywiązują się do bud. Media obszernie relacjonują nasze happeningi. To ważne, bo chcemy, by wzrastała świadomość, że pies powinien być przywiązany do człowieka, a nie do budy.


LILKA - odebrana w stanie agonalnym z pewnego gospodarstwa

18.03.2011 FAKT
Zgroza! Tak wygląda wychudzony jamnik!
na zdjęciu poniżej jamniczka uwiązana na łańcuchu do czegoś majacego służyć za budę.


Sąsiad poinformował policję o fatalnym stanie, w jakim znajdują się psy w gospodarstwie obok. W ten sposób uratował życie rudemu jamnikowi i kundelkowi.

Gdy po telefonie mężczyzny policjanci z Grudziądza (woj. kujawsko-pomorskie) przyjechali do jednej z okolicznych wsi, byli wstrząśnięci. Na podwórku zobaczyli budy z cieniutkiej sklejki, w których jamnik i kundelek spędziły zimę. Obydwa pieski były wychudzone do szpiku kości i bardzo zaniedbane. Mundurowi odebrali zwierzęta właścicielowi i zawieźli je do schroniska, gdzie zaopiekował się nimi weterynarz. Lekarz potwierdził, że psy był zagłodzone. Śledczy wyjaśniają okoliczności takiego traktowania zwierząt. Za znęcanie się nad zwierzętami właściciel może dostać do lat 3 odsiadki.


Sunie zabraliśmy do Domu Tymczasowego gdzie była leczona i dochodziła do siebie. Dodatkowo wyposażyliśmy Lilkę w posag: kocyki, ubranka, legowsiko i jeszcze dwa komplety obróżkowo smyczkowe.

WARTO BYŁO...

Lilka po 3 miesiącach:


Lilka po roku:





niedziela 23 wrzesień godz.: 12- 14
BĄDŹCIE Z NAMI
na Placu Zamkowym w Warszawie
i w innych miejscach Polski


klik > MAPA AKCJI

 


Dodane przez: isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93