Odwiedzin: 3366 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

Figa (suczka)


Karat (piesek)


Sara (suczka)


CZARUŚ (piesek)


KOREK (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111

182013
lutego
FIGO - PIES IDEALNY. NIE PRZEGAP ON CZEKA NA CIEBIE.


FIGO http://jamniki.eadopcje.org/psiak/1222

Nazywam się Figo! Figo Fago!
Przypominam się łaskawej pamięci. Czekam na dom najlepszy z najlepszych, bo jestem najlepszym psem. Kocham ludzi, małe dzieci też. Lubię koty, których nie gonię i nie straszę. Jestem czyściutki i bardzo posłuszny. Nie grymaszę, lubię zjeść i trzeba ograniczać mi porcje. Na spacerach biegam, biegam i biegam... Bez smyczy potrafię się pilnować i staram sie mieć zawsze opiekuna na oku. Czasem znajdę jakiś „smakołyk”, ale pozwalam go sobie odebrać. Wolę, abyś uważał na mnie w tej kwestii, zjadanie „smakołyków” bywa silniejsze ode mnie.
Za mrozem nie przepadam, jednak sweter noszę tylko w najchłodniejsze dni. Lubię spać pod kołdrą, ale umiem się od tego powstrzymać gdy mam w posłaniu własną kołderkę, bo uwielbiam zakopywać sie i przykrywać po czubek nosa.



Kocham spędzać czas blisko człowieka. U stóp, gdy siedzi przy biurku, u boku na kanapie gdy gapi sie w telewizor, na wyciągnięcie ręki gdy prowadzi samochód.


Jestem psem idealym.
Mam około 6-7 lat, akurat tyle, aby miec dużo energii i dużo rozumu w głowie. Jestem maleńki. Waże 6,5 kilo. Jestem wykastrowany i zdrowy jak rydz!
Nie przegap mnie! Czekam na dom!!! Czekam na Ciebie!!! Jak nie możesz mnie wziąć, udostępnij moje wołanie. Mieszkam w domu tymczasowym.

Zapraszamy do licytacji obrazu olejnego z jamnikiem 60 × 50 cm.
Cena wywoławcza 500 zł. Licytacja do 22 lutego do godziny 2300.  Połowa ewentualnego dochodu będzie przeznaczona na cele statutowe Fundacji SOS dla Jamników. Połowa na zakup materiałów do malowania, aby takich obrazów powstalo wiecej. Autorką jest Pani Basia u której przebywa Figo.

Licytujacy zgłaszają się na jamniki@eadopcje.org w tytule maila koniecznie OBRAZ OLEJNY.
Wyniki licytacji będą zamieszczane w tym newsie co najmniej raz dziennie.

 


Dodane przez: isadora


152013
lutego
WARSZAWO - SZUKAMY TERESKI!!!

Z OSTATNIEJ CHWILI
TERESKA ODNALEZIONA
DZIĘKUJEMY






Może ktoś ją wypatrzy, na pewno będzie rano głodna. Szukaliśmy jej po parku, wzdłuż ul. Gwiaździstej, tam są działki może gdzieś wleciała na czyjąś. Szukaliśmy po haszczach, rozdzieleni, robiliśmy objazd samochodem bo może gdzieś na parkingu. Na koniec wyruszył jeszcze pies - Misiek. Niestety, Tereska wsiąkła
Może jednak ktoś zwróci na nią uwagę. Od rana będziemy rozwieszać plakaty, ale prosimy o pomoc w tej sprawie bo liczy się czas.
MUSIMY ZNALEŹĆ TERESKĘ!!!

Psina jest słabo zsocjalizowana i bardzo nieufna, nie poradzi sobie w wielkim mieście, nie będzie szukała pomocy u ludzi, żebrała o jedzenie itp.
Umrze z głodu!

Wątek
Tereski
klik w banerek




 

Dodane przez: isadora


142013
lutego
SOPELKU DLACZEGO???

Nie tak miało być, mieliśmy za 10 dni ochodzić pierwszą rocznicę towjego pobytu u Celinki. Sopelku nie tak się umawialiśmy. Wczoraj ganiałeś wesoły radosny....

a dziś Celinka napisała....

Dlaczego?????????? Dlaczegoooooooooo...
Skończyła się bajka-CYT ISKIERECZKA ZGASŁA..
Mój Ukochany Król odszedł...
zostawił mnie... nic już nie będzie... NIC...
Wczoraj-13 lutego o godzinie 23.30 umarł na moich rękach.

Dostał ataku chyba padaczki, już ubrana niosłam GO do auta,
by jechać do całonocnej lecznicy.A On postanowił odejść....
Nagle,cicho,bez pytania....



Sopelku DLACZEGO?

Byłeś kochany, bardzo kochany...
Mieliśmy plany...
Przepraszam jak coś było nie tak
Przepraszam za twoje wcześniejsze życie
Przepraszam za tego który ciebie porzucił
Sopelku ale nam nie musiałes tego robić
Do zobaczenia kochanie

Celinko przytulam do serca.

 


Historia Sopelka
klik w banerek

 



Dodane przez: Isadora


102013
lutego
TELEGRAFICZNIE ...

ZDJĘCIA MÓWIĄ WSZYSTKO,
KILKA MIGAWEK Z NOWYCH DOMÓW.


SARA http://jamniki.eadopcje.org/psiak/1125


Sara ma też towarzysza zabawa którego uwielbia.


ZUZIA teraz INKA http://jamniki.eadopcje.org/psiak/1159


Znalazła swoje Wyspy Szczęśliwe. Będzie leczona i operowana już w swoim Domu


FAJNA teraz DRAKA http://jamniki.eadopcje.org/psiak/1036


Zyskała dwie siostry


LUNA http://jamniki.eadopcje.org/psiak/1199


Zyskała braciszka


LAVIA teraz FIONA http://jamniki.eadopcje.org/psiak/1141


Teraz ma siostrzyczkę





SPRÓBUJ POSZUKAĆ I TY JAMNICZKA
ONE SĄ W CAŁEJ POLSCE
CZEKAJĄ...
MOŻE NA CIEBIE?

Więcej jamniczków, jamniczkowatych,
w różnym wieku, różnej maści, różnej płci
zerknij napewno znajdziesz PRZYJACIELA
http://jamniki.eadopcje.org/do_adopcji



BONI http://jamniki.eadopcje.org/psiak/927


Zostaje w Domu Tymczasowym.
Bywa i tak, że Domy Tymczasowe zakochują się w psiakach i zostają nazawsze.







Dodane przez: isadora


62013
lutego
JAK ŻYJĄ PSY NA ŚWIECIE
od Naszej Korespondentki

Drogie Jamniki!

Wilczy apetyt zwykle nie pozwala Wam myśleć o niczym innym aniżeli o bieżącym posiłku. Żyjecie li tylko chwilą obecną. Tym sposobem oszukałam mojego najdroższego Hektorka, który został z sunią Zuzią u mamy, i cały czas myśli sobie zadowolony, że za chwilę wrócę. Wrócę, wrócę, ale za trzy miesiące, jak zakończę stypendium na Tajwanie.

Tak więc, drodzy Przyjaciele, zupełnie nie jesteście w stanie zadać sobie pytania jak żyją Wasi koledzy na przeciwnych końcach świata – no i bardzo dobrze. Bo jak się okazuje, Wasi bracia z innych stron zwykle mają bardzo ciężkie życie, o serdelku i spacerze mogąc sobie tylko pomarzyć. Wyznawcy Allaha nienawidzą jamników, gdyż pies pogryzł proroka, a poza tym przyjaźń psa i człowieka jest dla nich synonimem „zachodniego zepsucia”. Wolą koty, o które też nie dbają. W Chinach jamniki, zwane lachang gou („pies-kiełbaska” lub „długi pies”) same zamieniają się w kiełbaskę z rusztu, a koty również trafiają do kotła (no, przynajmniej sprawiedliwie). A jak jest na Tajwanie?

Choć nazywane tak samo jak w Chinach, psy-kiełbaski żyją tu całkiem odmiennie niż w Kraju Środka. Tajpej jest wyjątkowe pod względem liczby parków, obfitości zieleni, otoczenia gór, szlaków ekologicznych, a nawet rezerwatów przyrody na peryferiach miasta. Są też gorące źródła, które mają formę potoków, czy nawet szafirowych jeziorek spowitych kłębami gorącej pary. Nawet z samego centrum miasta widoczne są góry, z każdej strony. Wystarczy 20-30 minut metrem, i już można iść na wspaniały spacer pośród natury, wraz ze swoim jamnikiem.


Dumni obywatele Tajpej –miasta o bardzo ekologicznych i humanitarnych aspiracjach – lubią pokazać się ze swoim jamniczym okazem, zwłaszcza w weekend .

Zwykle spotkać można jamnika długowłosego, bo tutejsi państwo lubią czesać psy. Czeszą i czeszą, kąpią i kąpią, aż wreszcie krótkie łapki giną w gąszczu ultra puszystego, długiego włosa, a jamnik zdaje się sunąć po trawie niczym poduszkowiec.

Ponieważ spolegliwość jest jedną z cnót konfucjańskich, owe jamniczki są nie tylko spolegliwe ale też nadzwyczaj nieśmiałe. Jeden Wasz kolega, wcale nie dał się sfotografować, tak się wstydził i zasłaniał swoim pachnącym szamponem tyłeczkiem.

Jest teraz zima, +20 stopni C, wszystkie psy biegają w zimowych kubraczkach. Na szczęście jamniczego rodu to nie dotyczy, a jedynie bardzo popularnych tutaj psów-maskotek, puszystych pimpków, wystrzyżonych „w kulkę”, a nawet jak widziałam dzisiaj: wystrojonych za Pszczółkę Maję, uchowaj Boże!

Na szczęście tutejsze jamniki mają za kolegów nie jakieś tam» francuskie pieski», ale prawdziwych twardzieli, tzw. „Formosan Mountain Dog”. Są to psy rasy tajwańskiej, niegdyś polujące, wywodzące się z aborygeńskich wiosek „łowców głów”, rdzennej ludności wyspy. Dzielne i niezłomne, są bardzo niezależne. To zwykle psy podwórkowe, niby bezpańskie, bo same rządzą swoim życiem, ale przez to należą jakby do wszystkich.

Formosan Moutain Dog to dobrze zbudowane psiska o wyglądzie przystojnego kundelasa z postawionymi uszami, pręgowane, czarne lub biszkoptowe, przyporządkowują sobie dany rewir lub instytucję. Na moim uniwersytecie są wiec psy o imionach i przynależnych im wydziałach, zwykle wygrzewające się „na froncie” swojego terytorium. Kiedy wołam takiego – nie przychodzi, bo jego zdaniem niczego mu nie brakuje, i tak zawsze coś mu się skapnie, więc po co się wdzięczyć? Podniesie głowę, spojrzy na mnie, i położy głowę z powrotem. To wszystko. „Ciao la bella ragazza!”

Studenci wydziału projektowania wyprodukowali serię poduszek z artystycznymi podobiznami najpopularniejszych „kundli” z naszego podwórka, każda z metką z prawdziwym imieniem psa i jego zdjęciem. Dostępne są jako pamiątki z uczelni.

Jednak niestety, jak zwykle, głęboko w ukryciu tli się zło. Nikt tego nie widzi, nikt o tym nie wie, bo tego nie widać. Zdaje się że psy Tajpej to same gwiazdy „dog show”, bo głównie takie widujemy na ulicach. Tymczasem ci nieszczęśnicy którzy mieli pecha znaleźć się w tutejszym schronisku, są w sytuacji tragicznej. Azjaci wychowani są w buddyzmie który nie ceni zbytnio życia (gdyż jest powtarzalne poprzez reinkarnację), a zwierzę to wcielenie grzesznego człowieka który właśnie pod tą postacią obecnie ponosi karę. Nie zasługuje więc na współczucie (choć Budda uczył inaczej, ale Jezus też uczył inaczej niż postępują Chrześcijanie...). Tutejsza dieta obfita w warzywa wykształciła rolnictwo mniej ukierunkowane na hodowlę zwierząt, inaczej niż w Europie. Wszystko to sprawiło że w Azji nie wytworzyła się więź między człowiekiem a zwierzęciem. W konsekwencji Azjaci zwyczajnie nie potrafią postępować ze zwierzętami, dbać o nie. Co więcej, wielu z nich boi się nawet zwierząt domowych.

Zwierzę to dla nich przedmiot taki jak każdy inny, i nawet nie można ich
za to winić, bo jest to spuścizna bardzo wielu wieków. Pies-pimpek-gadżet fajny jest gdy jest nowy, jak go sobie sami kupimy. Ale psy ze schroniska to» second-hand». Nikt takiego nie chce. Ponieważ nikt nigdy nie adoptuje ani jednego psa, pieski te po prostu umierają w klatkach, do tego w złych warunkach spowodowanych tzw. „kompletnym brakiem pomyślunku”.

Gdyby obywatele miasta widzieli co się dzieje, na pewno nie doszłoby do tego, bo to nie jest kraj przyzwalający na przemoc i krzywdę, co więcej jest to kultura oparta na poczuciu wstydu i odpowiedzialności zbiorowej, a złe traktowanie zwierząt w kraju cywilizowanym to wielki wstyd. Niestety. Miejmy nadzieję że ostatnie protesty tych którzy widzieli co dzieje się w tajwańskim schronisku doprowadzą do zmiany.

Zatrzymajmy się jednak nad liczbami: miasto zamieszkuje 22 000 000 ludności, a posiadanie psa jest bardzo powszechne. Liczba psów w schronisku Tajpej to zaledwie 400, podczas gdy np. schronisko w Łodzi gromadzi ponad 650 psów. A więc pomimo „strat”, sytuację na Tajwanie musimy określić wciąż jako bardzo dobrą, wg. proporcji sytuacja ta przedstawia się lepiej niż w Łodzi. Pieski rasowe, w tym bardzo popularne jamniki, są bardzo zadbane i mają beztroskie życie. Psy rasy tajwańskiej prowadzą koczowniczy tryb życia, nie pozbawione trosk, ale za to mają totalną wolność i swobodę. Tutejsza zima jest bardzo łagodna, i spanie „pod chmurką” nie łączy się z koszmarem odmrożonych łapek.

Podsumowując, drogie Jamniki, cieszmy się z tego gdzie jesteśmy i z tego co mamy. Tylko w Europie Chrześcijaństwo jako jedyna religia na świecie nazywa Was „mniejszymi braćmi”, a nawet może i „starszymi braćmi”, bo w Stworzeniu Świata człowiek powstał na końcu. „Czyniąc sobie ziemię poddaną” przejął zarazem obowiązek odpowiedzialności i opieki m.in. nad Wami Jamnikami. Według św. Tomasza z Akwinu posiadacie aż 2 z 3 dostępnych rodzajów duszy, zaledwie o 1 punkt mniej niż człowiek. A Św. Marcin z Porres w Peru, już kilkaset lat temu otworzył pierwszy na świecie szpital dla zwierząt. Biedulek, tak był litościwy iż dokarmiał myszy w swoim klasztorze...Ba! A psy pasterskie w Betlejemskiej szopce? Były jednymi z pierwszych świadków Bożego Narodzenia! Nie mówiąc o wierze iż każde stworzenie jako „dzieło boże” jest emanacją „bożej wspaniałości”, jamnik też.

Nie ma znaczenia nasza wiara, ale kultura do jakiej należymy, historycznie ukształtowana przez chrześcijaństwo i spuściznę antyku. Tacy jesteśmy – chcemy czy nie. O ileż bogatsi jesteśmy od innych kultur w naszej relacji ze zwierzętami, nawet jeśli inne kultury bardzo dbają o swoje jamniki, ale brakuje im tej „wewnętrznej”, bardziej „filozoficznej więzi”.


Anna Krysztofiak, niezależny korespondent z Tajpej, Tajwan.
 


Dodane przez: isadora


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111