Odwiedzin: 3429 osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

CZARUŚ (piesek)


Misia (suczka)


Aksik (piesek)


Kapslok (piesek)


Karat (piesek)




REKLAMA











Strona Fundacji SOS dla Jamników - Adopcje Jamników - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111

312017
sierpnia
TEGO DNIA TERAZ I INNEGO ROKU

Takie TEGO DNIA wyświetliło się dzisiaj.



DYZIO przeuroczy psiak który był w Fundacji prawie 2 lata. Zero telefonów. Dyzia adoptowali Ludzie którzy chcieli Rysię. Po rozmowach, odradziłam im Rysię, która na tamten moment była jeszcze socjalizowana. Ludzie nie strzelili focha jak to bywa, a przyjęli z godnością informacje że Rysia nie jest psem dla nich. No i stwierdzili, że chcą innego psa od nas. Przyjechałam do Nich żeby porozmawiać o naszych wówczas podopiecznych i pomóc w wyborze. W trakcie rozmowy okazało się, że Oni już w zasadzie wybrali i to był DYZIO. Uszczypnęłam się czy to nie sen. Zatkało mnie ze szczęścia. Przeszłam do standardowego „straszenia”. A to że Dyzio w hoteliku obsikuje, a to że przy jego krzywicy za kilka lat może być problem ze stawami i trzeba zacząć rehabilitację etc etc. Nie przestraszyli się, DYZIEK został adoptowany. W domu okazało się że „Pani Doroto on nigdy nam nie nasikał”, a pomimo wzbraniania się i informacji, że Dyziek będzie miał nawet kilka legowisk – ląduje najczęściej w jednym - w łóżku :D. DYZIEK jest ulubieńcem osiedla. Wszyscy go znają i bardzo lubią. No GWIAZDOR DYZIEK po prostu.

Trochę goryczy do tego wleję.
DYZIEK zostawił nas z 2000 zł długu. To oczywiście nie jedyny taki przypadek. To takie odniesienie do żałosnych „aniołów jasności” które swoim „blaskiem” oślepiają głównie siebie a próbują innych opowiadając o niebotycznych kwotach jakie mamy, mam ja z tej działalności (dane z doopy wzięte). I o krążących legendach tychże gorejących oślepiającym blaskiem jakoby trzymamy tylko te psy które przynoszą kasę. Dodając bywa kilka smaczków i twierdząc potem że pomagali w utrzymaniu.

Nooo DYZIEK, ROXY i wielu innych do których w tych anielskich informacjach mieli kolejkę chętnych. Tak im ich jasność najjaśniejsza mówiła. Słychać było głosy „mówię ci, mówię ci, mówię ci…”. Anielskie śpiewy w czasie jeszcze bezdomności DYZIA i ten refren mezzosopranem świergolącym „ Dyzio mój i tylko mój na zawsze mój….”.

A DYZIEK już w domu, cudownym DOMU. Szczęśliwy, kochany naprawdę bez falsetów. Fundacja nadal bierze takie „mało w typie rasy” bo dla nas jamnik to charakter, styl życia a exterier na końcu. A jak bierzemy skądś psy to nie te najmłodsze udając, że się nie widzi kilku starszych i chorych. Na wyjazdy interwencyjne jeździmy sami. Oczywiście to generalnie pojedyncze psy. Huku się przy nich nie zrobi, telewizji i mediów też nie. Czyli nie ma błysków, reflektorów i wszelakich promieni jasności. Jesteśmy w półmroku, czasem nawet w mroku. Ale za to nie oślepieni, nie zaślepieni. Widzimy normalnie, bez jadu i zawiści, podłości i wszelkich skrajności spowodowanych oślepiającym blaskiem „ja głośniej, ja sensacyjniej, ja na podstawie 12457 odcinka serialu …”. Bywa ciężko, ale nikt nie obiecał, że będzie lekko. Bywa smutno – cóż ŻYCIE. Ale bywa i radośnie.

DZIĘKUJEMY tym którzy są z nami, którzy nie dają się oślepić sztucznym blaskiem. My jesteśmy normalni, z wadami, z problemami, po prostu Ludźmi. Nie zakładamy sukni z gipiury na barchanowe gacie, wchodzimy w ciemność jak trzeba ratować. Zbyt duże światło nie daje całości obrazu. Spróbujcie żarówką o dużym natężeniu oświetlić np. obraz na ścianie. I co zobaczycie? Prawie niewidoczne brzegi a tam się zbiera największy kurz. Tego w oślepiającym blasku nie widać.

DZIEKUJE JA I FUNDACJA SOS DLA JAMNIKÓW, ŻE JESTEŚCIE. BEZ WAS NIE DALIBYŚMY RADY.
 



Jak nam można pomóc?
- wpłacajac na konto
- dajć dom tymczasowy
- dajac fanty
- kupując np karmę (po uzgodnieniu z Fundacją jaką)
- udostępniajac nasze psy, bazarki, stronę, fanpage
Za każdą pomoc DZIĘKUJEMY



Dodane przez: isadora


262017
sierpnia
Ksena adoptowana :)



Kochani, KSENA odśpiewała hymn zwycięstwa i....


.






.POJECHAŁA DO DOMU 24 VIII 2017
____________________________
https://www.facebook.com/events/430064017365469/

Dodane przez: mmossoczy


262017
sierpnia
Sonia adoptowana :)

Zdjęcie użytkownika Dorota Gorczyca-Woźniak.


No i wszystko jasne dlaczego Ciotki z Fundacji SOS dla Jamników mnie wczoraj tak wycałowywały. Otóż Moi Drodzy w dniu wczorajszym przestałam być bezdomna. Mam swoich Ludzi i swoje czterołapki którym od razu wczoraj pokazałam gdzie raki zimują. Czterołapki pitrowały przede mną i kryły sie po kątach. Noooo niech wiedzą kto tu rządzi. SONIA ŁOBUZIARA

Chcę też podziękować Ciociom Eli i Magdzie za woż
enie mnie na rehabilitację. I kilku osobom które w czasie tych dwóch lat tez mnie podwiozły i odwiozły. Dziękuje serdecznie Darczyńcom, dzięki Wam i Waszym datkom było możliwe utrzymywanie mnie i leczenie przez Fundację SOS dla Jamników. Dziękuje również Ani Adamskiej z hoteliku Kadif za gościnę. 

Dziękuje moim Prawdziwym Fanom którzy mi kibicowali i udostępniali z serca i empatii, dzięki Wam pomimo prób zburzenia mojego bezpieczeństwa przez pseudofanów dotarłam do celu.

Jestem dzisiaj jednym wielkim DZIĘKUJĘ.
SONIA,
ps. Kochani będę nadawać wieści. 
--------------------------
--------------------------------------
➨ DANE KONTAKTOWE:
Dorota ✆ 507 735 732
e-mail: jamniki@eadopcje.org
__________________________
__
Zapraszamy NA GRUPĘ Soni :

https://www.facebook.com/groups/40690040633990
3/

Dodane przez: mmossoczy


152017
sierpnia
JASIO JEST BANKRUTEM MA PONAD 3000 DŁUGU

JASIO JEST BANKRUTEM MA PONAD 3000 DŁUGU.

❝ Chciałabym Ci powiedzieć, jeżeli jesteś smutny z powodu nienawiści w świecie, nie płacz i nie trać nadziei, ale zrób coś, nawet coś małego! ❞


Ja sama już nie wiem skąd czerpię siłę, aby ratować. Może z ich oczu? A może z chwil gdy one na mój widok się cieszą, szczerze i prawdziwie? Nie znajduję odpowiedzi na takie pytania. Bo i nie dla pytań robię co robię. Robię bo chcę, bo czuję, że muszę, bo to szansa dla tej bezbronnej istoty, która sama nie zawoła o pomoc. Nie robie tego aby przypodobać się Kowalskiej/Kowalskiemu czy aktualnie „modnemu tłumowi”. Nie robie tego dla jakiegokolwiek sortu. No może inaczej, jedyny dla mnie SORT dla którego to robie to zwierzęta. Moje własne sprawy idą w odstawkę, nic nie jest ważne tak bardzo jak psiak.

Pies z właściwą mu ufnością zawierzy i odda całego siebie wyłącznie dłoniom, które kocha, nie koniecznie "za", a częstokroć "wbrew" i "pomimo".

Nie wpadam z tłumem wołając „weźcie pomóżcie”. Po prostu zastanawiam się czy mogę pomóc i jak. Ale jak już się podejmę pomagam do czasu szczęśliwego zakończenia. Bo taki czterołapek sam nie da rady. Nie podejdzie, nie poprosi. Ale wszystko wie, patrzy. A w psich oczach można wszystko wyczytać.

JASIO tak było:
JASIO, który chwilami miewa oczopląs, który jest przerażony gdy się zleje w domu, przerażony tak , że patrząc , chce się wyć. JASIO , który nie da się dotknąć, którego w pierwszych dniach pobytu u nas zdołała zbadać tylko dr Garncarz. Bo inny lekarz się bał. JASIO , który w schronisku pogryzł opiekunkę.
W spojrzeniu Jasia czai się rozpacz, strach, niezrozumienie. Reszta pozostaje pod znakiem zapytania, trwa, bowiem walka o doprowadzenie Jasia do stanu , w którym pojmie, że ręka to nie ból, że człowiek to nie uderzenie. Ciało JASIA, jego zachowanie zdradza wszelkie symptomy okaleczenia psychicznego, bicia, notorycznego, świadomego krzywdzenia. Niczym skaza na ludzkim sumieniu, dowód zwyrodnienia, ludzkiego zbydlęcenia, obraz ten został zapamiętany... Wrył się trwale w pamięci JASIA. MY CHCEMY TEN OBRAZ UNICESTWIĆ.

A teraz….
JASIO miewa ale już bardzo sporadycznie oczopląs. JASIO nie umijetności skupienia się, koncentrowania. Ale to wynik kilku chorób które w nim siedzą. W tym padaczki, minimalnej hipoplazji móżdżku, serducho…

Ale…
Dzisiaj JASIO jest stabilny. My go znamy i widzimy kiedy natychmiast trzeba włączyć wspomaganie farmakologiczne. Ale odstępy między takimi chwilami słabości są już kilkumiesięczne i coraz dłuższe. A bywało że jego stan zmieniał się niemal z godziny na godzinę. Nauczyliśmy się Jasia, rozumiemy go. JASIO jest bardzo wrażliwym i na swój sposób bardzo mądrym psem. A każdy znany i lubiany człowiek wywołuje w nim mega potężne emocje. JASIO nie ma już zachowań agresywnych (agresja lękowa). JASIA można pogłaskać o ile kogoś zna, JASIO posiedzi na kolanach u kogoś kogo zna. Opiekunowie w których jest zakochany  bez problemu biorą go na szczepienia, badania. Nie ma konieczności jak było w pierwszych tygodniach zakładania rękawic, łapania go w kilka osób przez kilkadziesiąt minut aby go zbadać. JASIO czuje się bezpieczny. JASIO raczej nie znajdzie domu, jest niejako rezydentem Fundacji. Ale jednak aby to bezpieczeństwo nie zostało przerwane, potrzebujemy nawet najmniejszych wpłat. JASIO MA PONAD 3000 (trzy tysiące zł) DŁUGU. Sam hotelik to circa 400 zł miesięcznie.

I nie może zabraknąć łyżki dziegciu. JASIO mieszka w domu jak i inni nasi podopieczni. Jak domownik. A trafiają się kreatury (bo jak nazwać inaczej) szerzące obrzydliwe ploty o strasznych warunkach, klatkach. Nie wiem jak takie coś może spojrzeć na siebie samego. JASIO jest u nas od 26 marca 2014 roku. I tu żałosny ukłon lub raczej (proszę wybaczyć kolokwializm) splunięcie wobec (zostanę przy tym określeniu aczkolwiek inne się nasuwają) kreatur szerzących wieści że trzymamy psy bo kasa płynie, a wypuszczamy do adopcji tylko te na które nie ma kasy. Jaką tępą łychą trzeba być, jakim obrzydliwym osobnikiem. Mogłabym bardziej się rozpisać, więcej szczegółów. Ale na to będzie czas i miejsce…




Tu i Teraz zwracam się do Was, do Ludzi z prawdziwym sercem i empatią a nie namalowanym na potrzeby chwili. PROSZĘ WSPOMÓŻCIE JASIA. Bo wiem, że są tacy co rozumieją co to jest POMOC. Rozumieją że to nie jest pomoc dla mnie, dla współpracujących i oddanych Fundacji Ludzi, a nawet nie dla Fundacji jako takiej. Bo Fundacja to tylko twór, taki parasol. Pomoc jest dla żywej istoty w tym przypadku dla JASIA. Ta POMOC to DOM dla JASIA. Bo Jasio nie wie, jak i żaden pies czy miejsce w którym przebywa tona stałe czy na tymczas. Pies tych pojęć nie zna. Natomiast musi mieć poczucie BEZPIECZEŃSTWA. Zapewnijmy to JASIOWI – serdecznie o to proszę.

JASIO JEST BANKRUTEM MA PONAD 3000 DŁUGU.




Fundacja SOS dla Jamników
Bank Zachodni WBK S.A
30 1090 1056 0000 0001 2028 6974
W tytule przelewu: DAROWIZNA JASIO

Przelewy zagraniczne:
IBAN PL 30 1090 1056 0000 0001 2028 6974
SWIFT WBKPPLPP

PayPal: jamniki@eadopcje.org

Konto EURO:
44 1090 1056 0000 0001 2028 7013


EVENT JASIA
https://www.facebook.com/groups/1565948103734214/


Dodane przez: isadora


92017
sierpnia
TUPTUŚ ADOPTOWANY

Dodane przez: mmossoczy


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111